Nie wiem jak inni, ale dla mnie czas którego bardzo oczekuje, mija bardzo szybko.  Za szybko. W tym roku były to dla mnie wyjątkowe święta. Wyjątkowe, ponieważ pierwszy raz z nową rodziną. Wiecie jak się cieszyłam na samą myśl o wspólnych świętach?

Pochodzę z rozbitej rodziny, gdzie były ciągle kłótnie, stąd i święta były inne. Moim marzeniem było to, aby święta spędzić po prostu rodzinnie i z miłością.
Teraz mi się to udało.
Podczas gdy moja nowa mama zamartwiała się że stół jest za mały, ja się cieszyłam że jest on w końcu za mały.

I chociaż podróż na święta zajęła nam ponad 6 godzin, było warto. Moja „nowa” rodzina pochodzi z południa, dlatego fajnie czasem oderwać się od miastowego hałasu.
Tam na południu, panują troszeczkę inne zasady, zwyczaje, ale co mnie najbardziej zauroczyło? Ciepło. Ciepło ludzi tam mieszkających. To było jak zderzenie z inną rzeczywistością. Za to też pokochałam tamte miejsce. Było „inne”.

Wiele rzeczy było innych, ale na co chciałabym zwrócić uwagę, to choinka. Może porównam to na zdjęciach.

Moja choinka:

 
Choinka w rejonach południowych Polski:
 
 
Co najbardziej rzuca się w oczy? Moja choinka wygląda na „kupną”. Jest śliczna, ale porównując do tej drugiej, mam wrażenie że moja jest „pusta”. Dzięki temu zrozumiałam że nie bombki zdobią choinkę, lecz miłość jaką wkładamy aby ją udekorować. Większość ozdób była robiona ręcznie: łańcuchy z papieru, popcornu (wersja dla dzieci), sople z cukierków, bombki papierowe, materiałowe, wstążkowe. W dniu wigilii dzieci kleiły papiery, aby ozdoby te powiesić na choince. To było coś pięknego.
 
Pierwszy raz tak naprawdę starałam się zapakować swoje prezenty. Ponieważ rodzina mojego męża jest bardzo liczna (ma 6 rodzeństwa, a praktycznie każde z nich ma dwójkę dzieci), ilość prezentów była wyjątkowo imponująca. Chociaż wydało się na nie dużo pieniędzy, nie żałuję. Uśmiech dziecka jest bezcenny, dlatego tym bardziej chciałam aby prezenty były ładnie zapakowane. Koszt zapakowania takich prezentów na szczęście nie był duży.
 
 
Niestety takie święta mają swój minus – za dużo dobrego jedzenia. Jestem z natury „obżartuchem”, dlatego tradycyjnie jak co roku PRZECHODZĘ NA DIETĘ!
  • Ja również pochodzę z południa (dokładnie, trochę bardziej z południowego wschodu Polski). U nas święta są zupełnie inne anizeli w innych częściach kraju. Może nie piękniejsze, bo każdy region ma swoje piękno, ale bardzo dużą wagę przykłada się do ozdób ręcznie robionych.
    Co rok przed świetami wykonujemy inne ozdoby, właściwie nic nie kupujemy w sklepie (no może lampki);)
    Obie zaprezentowane przez Ciebie choinki są piękne i wyjątkowe na swój sposób:)