Mój mąż ostatnio powiedział „Tobie to trudno znaleźć prezent”. Pomyślałam sobie „poważnie?”.

Ale wiem, że ma z tym problem, ponieważ właśnie chodzi po galerii i szuka dla mnie prezentu. Na jego nieszczęście zauważyła go moja koleżanka i dała mi znać (to się nazywa damska solidarność!).
 
Dlatego postanowiłam napisać dziś małe zestawienie prezentów dla kobiet romantyczek, do których bez zwątpienia należę, które bez problemu można zakupić w empiku. A mój mąż jak to przeczyta to się dowie czy trafił w tym roku ze świętym mikołajem 🙂

Jeszcze nie tak dawno trafiłam na książkę „Garść pierników, szczypta Miłości”, nawet napisałam o niej swoją małą recenzję. Książka fenomenalna, idealna na świąteczny klimat. Jednak autorka przygotowała kolejną powieść, idealnie na święta, która również zapowiada się fenomenalnie. Lektura obowiązkowa w romantycznej kolekcji.

Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości. Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi…
Ta książka zaciekawiła mnie po obejrzeniu zwiastunu filmu, a wiadomo, że przed filmem należy przeczytać książkę. 

Kolejny polski tytuł który mnie zaciekawił. O tej książce nie wiem kompletnie nic, nie czytałam nawet opisu, jednak zachęciła mnie okładka, która idealnie wpisuje się w klimat świąteczny.

Michael Buble to jeden z moich ulubionych wokalistów. Cenie go nie tylko za głos (który na żywo jest lepszy niż na płycie), lecz dodatkowo za nie afiszowanie się swoją osobą w mediach. Dzięki temu znam jego muzykę, a nie życie prywatne. To w dzisiejszym świecie się ceni. Płyta „Christmas” to zestawienie cudownych kolęd, w wykonania Michaela i jego bluesowego głosu.

Kto nie zna Leonarda Cohena? To jest klasyk klasyków, pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety. Co tu więcej pisać? wystarczy posłuchać, a wszystko będzie jasne.

Z Adele miałam od samego początku mały problem. Znałam kilka jej piosenek aż za dobrze. W pewnym momencie była ona wszędzie. Miałam wrażenie, że otwierając lodówkę wyskakuje z niej właśnie ona. Minęło sporo czasu zanim poznałam całą twórczość Adele. Teraz mogłabym ją słuchać non stop, więc przyznam szczerze, że płyta Adele na półce jest wręcz moim obowiązkiem.

7. Zwierzogród
Bardzo często chodzę do kina, lecz muszę napisać jedno – bardzo trudno znaleźć dla mnie zabawny film, który mogę śmiało oglądać od początku do końca. Wybierając się na „Zwierzogród” miałam mieszane uczucia, ponieważ nie zawsze to czym inni się zachwycają, zachwyci i mnie. Jednak w tym przypadku podzielam opinie wielu osób i „Zwierzogród” mogłabym oglądać bardzo często.

8. Kraina Lodu
Zastanawiając się nad najlepszym filmem animowanym, jakim zapewne jest „Zwierzogród”, nie mogłam zapomnieć o Krainie lodu. Historia Anny, Elsy oraz zabawnego Olafa, poruszyła cały świat. Cóż więcej można chcieć? Zrobić popcorn i oglądać! 

9. Zanim się pojawiłeś

Wracając do filmowych perypetii miłosnych, musiałam znaleźć coś, co ostatnio mnie zauroczyło. Najpierw przeczytałam książkę i się w niej zakochałam! Niedługo potem pojawił się film i się na nim nie zawiodłam. Poruszająca historia Lou i Willa rozczuli każdą kobietę. Mnie ta historia porwała, dlatego czekam na kontynuację.

10. Fotoobrazy

Fotografie to moja słabość. Wszystko co dla mnie ważne, a co zostało uwiecznione na zdjęciu, staram się wywołać i przechowywać w bezpiecznym miejscu. Nośnik pamięci zawsze może się uszkodzić, a odbitka fotograficzna raczej nie.
 
Już jutro święta. Wszystkim i sobie życzę trafnych prezentów pod choinką oraz cudownej, rodzinnej atmosfery przy wigilijnym stole!
  • Ja również mam świąteczny patent na prezenty last minute. Mniej więcej od listopada kupuję książki, które mnie zaciekawią, zaintrygują, lub które po prostu lubię. Zawsze sprawdzają się w kryzysowych świątecznych sytuacjach. Albo dokładam do paczek, albo wręczam książkę niezapowiedzianym gościom, czy bliskim z którymi nieoczekiwanie udało się spotkać:) Działa dobrze 🙂

  • Ja co prawda romantyczką chyba jakoś bardzo nie jestem, ale Adele lubię słuchać w aucie, a książkę "Między oceanami" dostanie jutro moja bratowa. No i czekam na film! Bo obsada zacna 🙂

  • Prezent zrobiłam sama sobie. Kupiłam wypatrzona książkę i przeczytałam ja wczoraj. Wciska w fotel. Nie jest romantyczna, ani miła. To historia o autyzmie. Słowo na A. Polecam.

  • Te książki ze zdjęć mam na liście, która się wciąż wydłuża 🙂

  • M. Buble to idealny prezent dla kobiety! Wiem co mówię, bo sam swojej zonie kupuje jego płyty. jak ten facet potrafi czarować! Az mu trochę zazdroszczę… Gdybym miał taki głos…