„.. biorę Ciebie…za męża i ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską ..”

Czy każda z Was – mężatek, pamięta TEN dzień? kiedy w białej sukni kroczyłyście do  ołtarza?  Na moje pierwsze pytanie – “czy pamiętasz?”, jak chórem słyszę „TAK!” Czy pamiętasz detale, o które tak się martwiłaś przed ślubem?

Ile stron z dekoracjami ślubnymi oglądałaś i wybierałaś na dekoracje kościoła? Chciałaś, aby wszystko było idealne, jak w bajce. Gorzej, gdy się okazało, że w tym dniu są inne śluby i musisz dostosować się do pomysłu innych panien młodych (a pech chce że to nie ty jesteś „tą pierwszą”). Ale …Czy pamiętasz kwiaty? Jak były udekorowane krzesła przed ołtarzem? Ławki w kościele? Co mówił ksiądz na przywitaniu młodych przy wejściu do kościoła?
Ja z czystym sumieniem napiszę: mało pamiętam.

Czas przedślubny pamiętam jako czas, w którym miałam wszystkiego „dość”, chciałam aby to wszystko się już skończyło. Ale inni uspokajali mnie „nie tylko ty tak masz” lub „po ślubie będziesz chciała, aby ten dzień wrócił”. Wtedy pojawiał się uśmiech na mojej twarzy. “Że co? – pytałam. Nigdy nie lubiłam tego mówić ale … mieli rację.

Chciałabym, aby ten czas wrócił! 
Bardzo bym chciała. 

Z przyjemnością ponownie weszłabym do salonu sukien ślubnych i na podejście oglądałabym siebie w sukni ślubnej. Przypinałabym welon, oglądałabym jak błyszczy biżuteria  swarovskiego. I ponownie kroczyłabym do kościoła, mijając ludzi, oglądających mnie na ten jednej, jedynej drodze. Ten dzień jest pewnego rodzaju “magią”. Magią miłości, szczęścia. Magią ludzi oraz miejsca. Co dla mnie było najwspanialsze? Oczywiście mój mąż. O ile ślubu nie pamiętam wcale, o tyle nasze rozmowy o ślubie pamiętam doskonale. To wtedy miałam pierwszą okazję do tego, aby przekonać się, że jednak kolor zaproszenia nie jest dla mężczyzn tak ważny. Kiedy po setnym moim argumencie, że bordo to świetny kolor stwierdził, że jednak bordowy to mu się podoba. Ile było takich rozmów, małych „sprzeczek”, które na dzień dzisiejszy wydają się być błahymi sprawami. Ale teraz, kiedy kroczymy nową, zupełnie nową drogą, tamte sprzeczki przestają mieć znaczenie, ponieważ przed nami nowe cele, nowe możliwości.
W dniach 7-14 luty, odbywa się akcja „Małżeństwo jest fajne”, gdzie blogerzy  wypowiadają się o małżeństwie z okazji Międzynarodowego Tygodnia Małżeństwa.
Czy małżeństwo jest fajne? tak, jest. To jest dopełnienie, którego  ja, ty w pewnym sensie poszukujemy, w mniejszym lub większym zakresie.  To uczucie, kiedy masz drugą osobę obok siebie, z którą dzielisz swoje troski, problemy, ale także szczęście i miłość. I dzięki temu wydajesz na świat istotkę tak  drobną, jak płatek śniegu.
Tak, małżeństwo jest fajne.


Ps. Zapraszam do słuchania piosenki z mojego pierwszego tańca 🙂


  • Sarkazm przy kawie

    Też uważam, że małżeństwo jest fajne. Nawet gdy bywa ciężko…

  • Joanna Arkadiusz Maciąg

    Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. A to już tyle czasu upłynęło. Ach

  • Matka Wielowymiarowa

    Niestety poza cudownym momentem kulminacji wszystkich staran zwiazanych z organizacja wesela, ja swoje pamietam z nutka goryczy, za duzo bylo oczekiwan i wymagan, teraz zalozylabym kieckie, poszla boso, powiedziala TAK gdzies na plazy bez ludzi i ich ocen

  • Może mój ślub nie był jak z bajki ale doskonale to pamiętam.

  • Mam partnera, z którym sporo przeszliśmy. Mamy synów bliźniaków, którzy za chwilę kończą 3 lata. Świadomie nie zdecydowaliśmy się na ślub. Partnerstwo też jest fajne 🙂
    A tak pół żartem, pół serio, łączy nas jeszcze silniejszy związek na lata. Na jakieś 30 lat 😀

  • Szczerze to nie wiem co powiedzieć – nie mam męża i chyba nieprędko się jakiegoś dorobię 🙂 Ale lubię wesela – byle nie swoje! 🙂

  • O ja cię……”TAK” powiedziałam prawie 11 lat temu i wiem, że znowu bym to zrobiła 🙂

  • Szczerze przyznam, że się jakoś nie spinałam przed weselem – bardzo lubię organizować cokolwiek i zazwyczaj trzeźwo myślę. Natomiast samego wesela nie pamiętam do tego stopnia, że następnego dnia rano z płaczem przepraszałam mojego nowiutkiego męża, że wcale z nim nie tańczyłam… Mąż zaraz poleciał po kamerę wujka i się okazało, że tańczyliśmy prawie ciągle razem 😉 😉 Także ten…”niezapomniana” noc 😀 😀 😀

  • To ja się wyłamię zupełnie…mimo że mówimy o sobie mąż żona, jesteśmy ze sobą od 10 lat, mamy dwóch synów i się kochamy…JESZCZE ślubu nie mamy. Także wszystko przed nami 😉

  • Dzięki za wzięcie udziału w akcji 🙂
    Ja przyznaję, że pamiętam sporo detali z naszego ślubu. Przejmowałam się każda pierdołą, miałam idealną wizję i wiem, że gdyby mi wtedy ktoś powiedział, żebym sobie darowała i odpuściła to chyba bym go wyśmiała. 🙂 Z perspektywy 5 lat widzę, że faktycznie wiele rzeczy nie było ważnych, mogłyby być inne, ale chyba gdybym jeszcze raz brała ślub (z tym samym facetem oczywiście!) to i tak bym starała się wszystko ogarnąć i zrobić to jeszcze lepiej niż odpuszczać. 😉

    • Cała przyjemność po mojej stronie. Miło się czytało o małżeństwie na tylu blogach!
      Ja teraz zorganizowałabym ślub na plaży, ciepłe kraje, palemki, kokoski i balanga z mężem 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Z jednej strony takie wesele to dużo przygotowań i napięta atmosfera. Z drugiej dzień jedyny w życiu i to normalne ze chcemy go jak najlepiej zaplanować

    • a potem chcemy żeby ten czas wrócił, aby jeszcze lepiej to zaplanować 🙂 ja tak mam 🙂

  • Pamiętam. Często wspominam 🙂

  • Pamiętam i bardzo miło wspominam😊 co więcej zdarzają się chwilę kiedy rodzinnie siadamy przed telewizorem i oglądamy naszą ślubną wideo relacje. Jest wtedy mnóstwo śmiechu, ale też łezki wzruszenia. Dla nas to magiczne chwile😊
    http://genypoojcu.blogspot.com/?m=1

    • oj jak Ci zazdroszcze! mój mąż to żeby chciał oglądać wesele to musiałabym go zmusić 😀 no chyba, że dostałby wtedy dobre piwko do picia 🙂

  • Ja też niewiele pamiętam. I szczerze mówiąc jakoś nie próbuję do tego dnia wracać myślami. Było fajnie, dobrze się bawiłam, ale jednocześnie strasznie się tym wszystkim zmęczyłam psychicznie. Pamiętam jaka zrezygnowana jechałam na sesję plenerową, która miała miejsce miesiąc po ślubie.

    Po ślubie jest dużo lepiej niż w dniu ślubu. Tak rzekłam ja! 😀

    • no trzeba przyznać, że jest to czas wyjątkowo męczący. Jakbym miała teraz ponownie brać ślub to bym wyjechała na gorącą plaże ze świadkami i tam byśmy urządzili wesele 😀

  • Pingback: Blogerzy o małżeństwie - akcja "Małżeństwo jest fajne!" - podsumowanie - Mocem()

  • Trzymam kciuki za każdy Twój dzień w miłości. Oby całe Twoje życie było magiczne, jak ten dzień :*