Tym razem nie napiszę wstępu do tego co zamierzam Wam opowiedzieć. Wystarczy włączyć tv, wyjść na miasto, wejść do sklepu, aby dowiedzieć się, że na dniach będą walentynki! tak! miłość, serduszka, misiaczki i kwiatki.  I nie znajdziecie tutaj wpisu pod tytułem „najlepsze prezenty na walentynki dla niej i dla niego”. Nie, tego było już i tak wystarczająco dużo.

Dzień Zakochanych, zaznaczony w kalendarzu, z biegiem czasu stał się dla mnie dniem zbyt komercyjnym i wręcz kiczowatym. Reklamy głoszą:

„Walentynki to najsłodszy dzień w roku, gdyż możesz okazać osobie bliskiej Twemu sercu, jak bardzo ją kochasz. Uczynisz to, ofiarując Raffaello serce, Rafaello z tulipanem lub Mon Cheri serce, z nowej limitowanej edycji stworzonej specjalnie na Święto Zakochanych.”

że jak chcesz komuś okazać miłość to musisz jej coś ofiarować. Coś słodkiego, coś ładnego, a dla wymagających coś drogiego. Tylko od kiedy podarowanie partnerowi misia świadczy o intensywności uczuć?

Jeśli ktoś się mnie zapyta, czy Walentynki są dniem komercyjnym, to śmiało odpowiem, że TAK. Mogę to argumentować to tym, że bardziej mnie ucieszy niespodziewany kwiatek dany bez okazji, niż kwiatek w walentynki. Dlaczego? Bo walentynki są dla mnie świętem wymuszonym, gdzie wystawowe „kup mnie” aż razi w oczy. Dodatkowo wiem, że coś dostanę tego dnia i to nie będzie dla mnie żadna niespodzianka. A mnie to nie bawi. Nie lubię być zmuszana, a te święto takie właśnie dla mnie jest, ponieważ w tym dniu należy sobie okazać uczucia. A ja napisze inaczej! Uczucia należy okazywać sobie codziennie, przy każdej okazji, nie tylko raz w roku. Gdybym miała to samo napisać kilka lat temu, to zapewne treść byłaby zupełnie inna. Aż sama jestem pod wrażeniem tego, jak czas szybko leci, jak świat się zmienia i jak my się zmieniamy. Teraz nie mam „chłopaka”, lecz męża, mężczyznę, który okazuje mi uczucia w każdy dzień roku, nie tylko w walentynki. Słowo „Kocham Cię” słyszę częściej, niż bym mogła sobie wymarzyć. A okazanie tego uczucia odczuwam codziennie. I nie jest to w postaci czekoladki, misia czy kwiatka. Dla mnie jest to dodatkowy czas na wyspanie się, kiedy mąż zabierze Zuziaka do drugiego pokoju, zrobienie obiadu, sprzątnięcie po obiedzie, czy też nastawienie prania. Te czynności są „codziennie”, lecz czy nie taka powinna być miłość? codzienna. Wydaje mi się, że z biegiem lat zaczęłam mieć do tego inne podejście, dojrzalsze, kiedy poznałam prawdziwe życie i to co w nim najważniejsze.

Zastanawiałam się, co o Walentynkach myślą inni. Czy też uważają je za komercyjne? Jak do tego tematu podchodzi ich męska część związku? Przedstawiam Wam opinie 15, które odpowiedziały na te pytania 🙂

Agata z miniaturowa.pl
Walentynki to bardzo komercyjna okazja, dlatego staramy doceniać siebie nawzajem również w inne dni roku. Nie obchodzimy Walentynek, choć oczywiście nie pogardziłabym romantyczną randką, taką z prawdziwego zdarzenia.
Mój chłopak raczej nie przywiązuje uwagi do Walentynek, choć ich obecności nie da się nie zauważyć. Dwa dni wcześniej mam urodziny, dlatego obsypana kwiatami i prezentami jestem nieco wcześniej 🙂 Przez cały rok bardzo nas rozpieszcza (mnie i mojego synka) i gdyby tylko mógł podarowałby nam gwiazdkę z nieba. Myślę, że to jak o nas dba wystarczy mi za wszystkie Walentynki świata.

Wszystkiego Najlepszego Pani Miniaturowa! 🙂

Joanna z wypaplani.pl
Co roku obchodzę Walentynki z mężem, ale bardzo symbolicznie. Z samego rana złożymy sobie życzenia z tej okazji, przypieczętujemy buziakami. Mogę przypuszczać, że dostanę kwiaty, ale dostaję je także bez okazji w różne dni w roku. Nasz dzień będzie wyglądał jak każdy inny, tyle że akurat 14. lutego będzie się nazywał Walentynkami.
Mąż ma takie samo podejście do Walentynek jak ja. Nie mają dla niego większej wartości, poza tym że po prostu są. Oczywiście miło spędzimy Walentynki w towarzystwie naszych ukochanych dzieci, natomiast nie jest to dla nas okazja do hucznego celebrowania tego dnia. Jakby tak spojrzeć na kalendarz świąt nietypowych, to codziennie znalazłaby się okazja do świętowania.

Ola z turkusowakropka.com
Nie obchodzę walentynek. Nie dlatego, że jestem im przeciwna, zwyczajnie nigdy nie czułam potrzeby obchodzenia tego dnia. Dla mnie jest to dzień, jak co dzień. Chociaż może kiedyś, gdy będę miała więcej czasu, zmienię podejście? Według mnie komercja wkradła się teraz wszędzie. Tak jest z każdym niecodziennym dniem i tak jest też z walentynkami.
Mój mąż nigdy nie obchodził walentynek. Dla niego ten dzień jest całkowicie zwyczajny. Woli ukazać mi swoje uczucia, bez okazji. A komercja według niego jest wszędzie.
Chyba się dobraliśmy pod tym względem 😉.

Olga z polishgirlolga.pl
Szczerze mówiąc polska forma tego święta niekoniecznie mi odpowiada. U nas walentynki są świętem zakochanych, a ja zdecydowanie wolę ich amerykańską wersję, gdzie walentynkę można tak naprawdę dać każdemu i wcale nie oznacza to, że trzeba się w tej osobie podkochiwać. Tam kartki daje się dzieciom, rodzicom, przyjaciołom, bliższym lub dalszym znajomym czy osobom, które się po prostu lubi. Jest to bardzo miły gest, który wywołuje uśmiech na wielu twarzach. Owszem amerykańskie walentynki kojarzą się głównie z komercją i przepychem, ale tam każde święto takie jest.
Czy to jest dzień do świętowania? Raczej nie. Lubię ten dzień/wieczór spędzać z mężem jednak nigdy nie planujemy go z wyprzedzeniem i nie robimy z niego jakiegoś wielkiego wydarzenia. Prezenty zdarzają się rzadko, a jeśli już, to jest to raczej drobiazg. Wychodzimy z założenia, że kochamy się na co dzień, więc walentynki nie są dla nas wyjątkowym świętem.
Mój mąż: Czy Walentynki są sztucznym świętem? Bez dwóch zdań. W dodatku takim, które aż razi swoją komercyjnością. Tylko, czy coś w tym złego? Ja niczego złego w Dniu Zakochanych nie widzę. Sami, na początku naszego związku, staraliśmy się organizować sobie walentynkowe obchody. Obecnie, z racji masy obowiązków zdarza nam się zapominać o okazywaniu sobie uczuć – Dzień Zakochanych z pewnością zmobilizuje nas do zbliżenia się do siebie.

Magdalena zmagdalena-achtelik.pl
Spędzam ten czas razem z mężem. Organizujemy czas dla siebie kolacja, kino. Tak po prostu, aby pobyć we dwoje. Można powiedzieć, że to taki pretekst, aby spędzić więcej czasu z sobą w tym zabieganym świecie. Uważam jednak, że okazywać miłość powinno się każdego dnia, a nie tylko od święta 😉
Dla mojego męża to kolejny dzień w kalendarzu, he 😉 A tak poważnie każdego dnia trzeba okazywać miłość. Nie przywiązuję jakieś specjalnej uwagi do tego święta, ale miło jest spędzić ten dzień z bliską osobą.

Karolina z matkagagatka.wordpress.com
Walentynki to święto, które albo się uwielbia, albo się nienawidzi. I to wcale nie zależy od tego, czy jest się w związku czy nie. Myślę, że przyczyn ogólnego hejtu dla Walentynek jest wiele, np. poczucie osamotnienia (nie mylić z brakiem partnera), które wzmacnia ogólnie panująca całuśna atmosfera albo bycie w związku, który należy do gatunku „celebracja jedynie we własnych ścianach”. Krzykacze, którzy twierdzą, że ludzie okazują sobie miłość tylko w Walentynki są dla mnie mało wiarygodni, poza tym mój związek jest mój i prawda o nim jest znana mnie – jeśli ktoś ma potrzebę jego oceniania – proszę uprzejmie.
Ja lubię Walentynki. To pozytywne święto, pachnące różami i winem. Nie traktuję ich jako „specjalnej okazji” do okazywania uczuć, ale jaką „kolejną okazję”. Nie przeszkadzają mi serduszka, korzystam ze zniżek w kinie i jedyne, do czego mogłabym doczepić się w ten dzień to niesamowity tłok w kawiarniach J
Dla mojego partnera Walentynki nie są ani „dobre”, ani „złe”. Są jednym z nowoczesnych społecznych rytuałów. Kochający się ludzie nie potrzebują ich, bo jak się kogoś kocha to można to okazać w każdy inny dzień roku. Walentynki atakują zewsząd kiczowatą komercją i to działa na niekorzyść tego święta. A szkoda, bo mogłoby kojarzyć się z kochaną osobą a nie z pluszowymi misiami agresywnie atakującymi sklepowe witryny.

Karolina z odnova.net
W moim przekonaniu 14 lutego powinien się nazywać „Najzwyklejszym dniem związku”, kiedy to bez przymusu, każdy w dogodny dla siebie sposób wyrazi swoje uczucia do ukochanej osoby. Miłość nie czeka na określony dzień, nie potrzebuje okazji do ujawnienia, do wyrażenia swej obecności w formie podarunku. Miłość to akceptacja, dostosowanie oczekiwań do realiów, to uczucie z jednej strony nie wymagające perfekcji, z drugiej natomiast perfekcyjne w swej prostocie. To oddanie, szacunek, lojalność, bliskość, zaufanie i pewnie mogłabym wymieniać jeszcze dużo więcej tylko po co? Skoro dla każdego z nas wyraża się ona w nieco innych, indywidualnie dobranych barwach. Dlatego dla mnie Walentynki są kolejnym, zwykłym dniem, w którym przypominam sobie, jak bardzo jestem szczęśliwa w swoim związku, z otaczającymi mnie najbliższymi osobami. Przypominam sobie o tym, jak ważne jest zauważanie tego co dobre i codzienne pielęgnowanie naszego uczucia. Nie mam tu na myśli ostentacyjnych, wymyślnych trików mających na celu podsycanie żaru 😉, tylko małe, proste rzeczy. Takie jak to, że rano mój mąż zabierze dzieci, dzięki czemu mogę pospać godzinę dłużej, czy przygotuje kawę, która po ciężkiej nocce jest na wagę złota. Nie planujemy na ten dzień niczego nadzwyczajnego, być może zjemy kolacje przy ładniej zastawionym stole, gdzie w wazonie będą stały kwiaty od ukochanego, a może zamówimy chińczyka do domu – nie wiem. Nie ma gwarancji, że wieczór przebiegnie tak, jak opisałam, bo równie dobrze może zdarzyć się tak, że któreś z nas polegnie przedwcześnie podczas usypiania potomka, a to drugie zwyczajnie pozwoli wyspać się małżonkowi…
Dla niego: Walentynki to dzień przepełniony komercyjnymi zabiegami marketingowymi, jednak mimo tej machiny sprzedażowej traktuję go z sentymentem i z pełną świadomością stosowanych sztuczek ulegam owej tradycji. Miło jest tego dnia w wyjątkowy sposób wyrazić swoje uczucia i spędzić czas z ukochaną – choć zazwyczaj towarzyszą nam jeszcze dwie małe ukochane osóbki.

Natalia z moinob.com
Ja: Walentynki były fajne w podstawówce, kiedy dostawało się masę kartek. W pewnym momencie straciły urok. Nie mówię tego jednak z nostalgią, Wejście w dorosłość zredukowało natężenia dramy w moim życiu do minimum, a dni powszednie stały się bardziej kolorowe. Nie potrzebuję walentynek, by sztucznie je nadmuchiwać.
On: Nie obchodzę walentynek, ponieważ nie widzę potrzeby obnoszenia z moimi prywatnymi uczuciami tylko dlatego, że ktoś tak wymyślił. Każdy dzień w roku jest tak samo dobry, żeby pokazać komuś, że się go kocha, więc nie ma potrzeby nakładania na siebie presji przez z góry ustaloną datę.

Izabela z fajna-sprawa.blogspot.com
Walentynki są dla mnie jedynie świętem komercyjnym. Uważam że uczucia należy okazywać sobie każdego dnia. Z roku na rok obserwuję jednak, że Walentynki są coraz bardziej tandetne. Wolę różę otrzymaną w ciągu roku bez okazji, niż walentynkowy kubek z serduszkami. Znajomi i bliscy mi mężczyźni podzielają moje zdanie.

Ola z aleksandrakaliszan.com
Mimo, że sama nie obchodzę Walentynek, kojarzą mi się one nie tylko ze Świętem Zakochanych, a z ogólnym zainteresowaniem drugą osobą. Natykając się na wiszące w witrynach pluszowe serduszka czy wyznania miłości poprzez różne przedmioty, przypominam sobie o tych, których kocham i sięgam za telefon. To może być przecież czas, który możemy poświęcić na spotkania z przyjaciółmi i spędzić miło czas.
Spoglądając obiektywnie na to, co dzieje się w sklepach w okresie poprzedzającym Walentynki, wszystko wydaje się tandetne i nastawione na zysk. Myślę jednak, że taki dzień w roku jest potrzebny wielu z nas: zabiegani, skupieni na pracy i obowiązkach domowych, nie mamy czasu na dbanie o bliskość w związku. Do relacji wkrada się rutyna, a Walentynki mogą być dobrym pretekstem do tego, by sprawić komuś niespodziankę, czekać na siebie z niecierpliwością i spędzić wieczór tak, jak oboje lubimy – choćby w dresie, wcinając pizzę, oglądając ulubione seriale. Ważne, że razem.
Mój przyjaciel twierdzi, że mężczyźni przywiązują uwagę do tego święta, bo tego się od nich oczekuje. Mimo, że partnerka mówi, że właściwie nie obchodzi Walentynek, podświadomie chciałaby, by druga połowa przygotowała jakąś niespodziankę. Nie zmienia to faktu, że jego zdaniem jest to komercyjne święto, ale sama idea jest bardzo pozytywna i przyjemna.

Marta z marmar.ski
Mam 24 lata i mogę powiedzieć że dopiero od niedawna obchodze walentynki tak naprawdę. Wcześniej była to okazja do pójścia do kina czy pretekst do babskiego wieczoru singielek. Odkąd znam swojego juz obecnego narzeczonego to walentynki traktujemy jako taki dzień dla nas. W pędzie i ciągłym zamieszaniu nie zawsze mamy czas żeby po prostu pójść na randkę a walentynki to fajny moment na to żeby poświęcić sobie więcej uwagi. Nie bawimy się w serduszka i komedie romantyczne bo to nie o to chodzi, wiec komercyjnie walentynki nas nie dotyczą. To po prostu dobry moment na chwile zatrzymania i poświęcenia sobie czasu.
On: Z narzeczona spędzamy walentynki zawsze bardziej kreatywnie niż sztampowo. Nie wieszamy miliona serduszek i nie mówimy sobie kocham cie co dwie minuty. Walentynki to dla mnie nie tyle święto samo w sobie jak bardziej święto z powodu tego ze w walentynki się zareczylismy. I świętujemy bardziej to ze kolejny rok jesteśmy razem niż to ze gdzieś na ulicach i w witrynach sklepów widać serduszka i zakochane pary które obdarowuja się prezentami.

Bernardeta z dietetycznyblog.pl / ziolablog.pl/
Oczywiście, że obchodzę razem z narzeczonym. Jest to czas razem, miły. Celebrowanie naszego uczucia. Dla mnie to nie jest dzień komercyjny.
Dla mojego narzeczonego fakt ten dzień wcześniej jeszcze jak mnie nie znał była naprawdę takim komercyjnym amerykańskim świętem. Potem będąc ze mną zaczął inaczej ten lutowy dzień traktować. Dajemy sobie drobiazgi, takie z uczuciem, a bardziej obydwoje zawracamy uwagę, by to był czas RAZEM, pełen miłości i radości.

Dominika z wgwiazdki.pl
Dla mnie walentynki są dniem wyjątkowym, dniem w którym mogę poświęcić cały swój czas na okazywanie miłości mojej drugiej połówce, ale także bliskim, którym nie wyznaje jej na co dzień. Wiem, że wiele osób twierdzi, że walentynki są niepotrzebna kopią, czymś w stylu halloween i uważają oni, że miłość powinno okazywać się codziennie, nie tylko raz w roku. Jednak to święto pozwala nam na wzięcie dnia wolnego i zrobienie czegoś wyjątkowego razem, odświeżając swoje młodzieńcze zakochanie. Pozwala na nieskrepowane przytulenie na ulicy czy ukradkowe buziaki w policzek bez obawy, że ktoś inny obrzuci nas nienawistnym spojrzeniem.
Mój chłopak uważa walentynki za święto komercyjne, ale całkiem okazyjne. Mówi, że w walentynki można dużo taniej kupić ładny, wymarzony przez dziewczynę prezent lub nawet go wygrać w licznych konkursach organizowanych z okazji tego święta. Przez spełnianie malutkich marzątek możemy sprawić, że nasza druga połówka poczuje się wyjątkowa. Na końcu dodał że miłość powinno okazywać się sobie na co dzień. Po czym przytulił mnie i szepnął, że kocha ❤❤❤

Kasia z podrugiejstronieczasu.blogspot.com
Walentynki dla mnie to jak każdy dzień, gdyż mój mąż miłość okazuje mi również w inne dni. Oczywiście są kwiaty i miłe słówka. Święto zakochanych ja mam codziennie 🙂
On: Uważam że warto uczcić taki dzień. Kocha się cały rok a ten dzień pomoże mi to jeszcze bardziej okazać. Mimo iż jest to czysta komercja lubię sprawić przyjemność żonie

Justyna z skazana-na-gor-dozywocie.blogspot.com
Jestem duszą romantyczną, ale paradoksalnie Walentynki nie są dla mnie dniem zanadto różniącym się od innych dni w roku. Gdy byłam młodsza, zdawały się odgrywać szczególniejszą rolę, natomiast wraz z upływającym czasem, nauczyłam się życia. To nie jest dzień, który powinien bardziej odstępować pamięcią o najbliższej osobie od reszty. Jeśli dwoje ludzi kocha się prawdziwym, dojrzałym uczuciem, miłość ta w jednaki sposób okazywana powinna być w różnych aspektach codzienności. Czy potrzeba 14 lutego, aby powiedzieć ”kocham”, by przytulić, by rozmawiać, słuchać, wspierać się, obdarzyć bukietem polnych kwiatów? Nie – w prawdziwej miłości nie trzeba. Walentynki mają sens tylko wtedy, gdy tej miłości nie brakuje ludziom w całym roku – mogą wówczas pełnić rolę jego podsumowania i świętowania. Jest to zdecydowanie lepszy dzień, by okazać pamięć ludziom wokół, którym jej brakuje; starszej babci, głodnemu pod wiaduktem, smutnemu w przedziale kolejowym.
Mężczyźni, których znam w bardzo różnoraki sposób traktują ten dzień. Mój tato w sposób podobny do mnie, chociaż przy tym nigdy nie zapomina o kwiatach dla mamy i dla mnie. Inni zaś często skupiają się na komercyjności tego święta, ruszając do sklepów po drogie prezenty, albo symboliczną różę. Po wręczeniu podarku na ogół życie wraca do poprzedniego porządku. Nie zachodzi żadna znacząca zmiana. Więc po co? Moi znajomi (mężczyzni) często w ciągu roku zapominają o istocie prawdziwej miłości i pielęgnowaniu jej każdego dnia. Przychodzi 14 luty i nagle się budzą – po czym 15 jest tak samo, jak było 13,12 i 11…… Wiem, wiem. Są wyjątki – faceci bardzo dojrzali i bogaci wewnętrznie – tylko tacy przeważnie mają swoich facetów. 😉😀

Te zdanie jest dobre! 🙂

Niezmiernie miło czytało się wszystkie odpowiedzi! Jak widać zdania są różne. Każdy oczywiście ma swoje zdanie na ten temat. Jednak z czego się najbardziej ciesze? To fakt, że miłość okazywana jest przez cały rok, bez znaczenia czy walentynki są świętem komercyjnym, czy też nie. I o to głównie chodzi. Specjalnie zaznaczyłam zdania wypowiedziane przez Panów. Takie odpowiedzi to ja rozumiem!

Walentynki, dzień zakochanych, powinien być dniem „dodatkowym” do naszego świata miłości i ciesze się, że Wy tak macie. Bo kochać nie należy tylko 14 lutego. Kochać należy cały rok.

Ps. Żeby nie było, że jestem anty walentynkowa, wszystkim Wam życzę stosunkowo udanych walentynek ❤❤❤

Ps 2. Tak, wiem – długi wpis, ale liczę że wytrwaliście do końca 🙂

Ps 3. Dziękuje Wam  za pomoc w poście 🙂

Agata  miniaturowa.pl, Joanna   wypaplani.pl, Ola   turkusowakropka.com, Magdalena   magdalena-achtelik.pl, Karolina  matkagagatka.wordpress.com, Karolina   odnova.net, Natalia   moinob.com, Izabela   fajna-sprawa.blogspot.com , Ola   aleksandrakaliszan.com, Marta   marmar.ski, Bernardeta   dietetycznyblog.pl / ziolablog.pl/, Dominika   wgwiazdki.pl,  Justyna  skazana-na-gor-dozywocie.blogspot.com, Olga  polishgirlolga.pl, Kasia   podrugiejstronieczasu.blogspot.com

Dziękuje dziewczyny 🙂

  • Zawsze z przyjemnością odpowiadam na wszystkie pytania, chyba jestem miniaturową gadułką 😉 Dziękuję za możliwość wygadania się! :* Pozdrawiamy gorąco!

  • Skazana Na gór dożywocie

    Cieszę się bardzo, że mogłam dorzucić swoją cegiełkę do powstania tego posta. Tym milej było mi poznać opinię samej jego sprawczyni – oraz was, drogie blogerki.
    Wybaczcie ten sarkazm na końcu mojej wypowiedzi odnośnie facetów – ale nie mogłam się powstrzymać 😀 😀
    Wszystkim życzę, by ta prawdziwa istota miłości nigdy nie przegrała w nas z komercjalnością tego, czy innego święta.
    Kochajmy ludzi, świat, przyrodę, siebie samych i zarażajmy tą miłością ludzi, którym jej brakuje. 🙂 Dobrego, całorocznego świętowania!

    • ten sarkazm był świetny 😀 przyznał, że jak przeczytałam te zdanie to parsknęłam śmiechem 😀

  • Ja wychodzę z założenia, że jak „święto” to i „prezenty” 😀 A że święto zakochanych to i prezenty, ekhm, miłosne 😉 Tak więc tego… no my z mężem nie narzekamy nic a nic 😛 😉 😀

  • Agnieszka Walkowiak (Zaiana)

    Choć to prawda, że Walentynki to komercyjne święto to ja je lubię, bo wystarczy wyjść na miasto i wszędzie widać zakochane pary gruchające niczym gołąbki wiosną, a mi bardzo trzeba tego smaku wiosny w środku zimy

    • To prawda, miło patrzeć 🙂 tylko gorzej jak ktoś nie ma szczęścia w miłości 🙁 ja kiedyś tak miałam, przechlapane 🙂

  • Miło było się wypowiedzieć w tak przyjemnym temacie – pozostaję do usług 🙂

    • Dziękuje i oby więcej takich wzajemnych wpisów było 😀

  • Nie wyobrażam sobie nie obchodzić Walentynek, jeżeli mam przy sobie miłość mojego życia 🙂 Jasne, okazujemy sobie uczucia cały rok i tez dostaję kwiaty bez okazji, ale ten dzień jest wyjątkowy. To świetna okazja do zrobienia czegoś, czego nie robi się na co dzień. To świetna mobilizacja do podarowania czegoś, dzięki czemu Walentynki mogą trwać cały rok – np. ręcznie robionego prezentu, którego części mąż odpakowuje co tydzień 🙂 Oczywiście Walentynki to święto komercyjne i już zacierają ręce producenci Rafaello i Merci, ale jeżeli nie będziemy patrzeć na to przez pryzmat pieniędzy, a spojrzymy na to jako na święto miłości, wszystko nabiera innego wyrazu 🙂

    • Dokładnie podchodzę do tego podobnie:) a niestety, często tego czasu coraz mniej.

    • ręcznie robionego prezentu, którego części mąż odpakowuje co tydzień 🙂 – brzmi świetnie 😀

  • Bardzo fajny pomysł na post, fajnie poczytać co inni myślą i zestawić z własnymi przekonaniami 🙂

    • pomysł narodził się kiedy moja kolezanka, też pisząca bloga, napisała „hej migotka, a moze napiszemy coś razem?” i tak pojawiło się 15 blogerek 🙂

  • alfabetpodrozniczy

    Jeśli jest okazja do świętowania warto ją wykorzystać. Jednak ten walentynkowy przepych bardziej odstrasza niż zachęca. Ja polecam wybrać się do miasta zakochanych – Werony. Tam miłość kwitnie na każdym rogu 😉

    • ahhh jakże bym chciała sie tam wybrać 🙂 jak Zuziak podrośnie, to postaram się odwiedzić te miasto 🙂

  • Nie obchodzę Walentynek, bo pracuję w marketingu. Tego dnia mam znacznie więcej kampanii do zrealizowania. Oznacza to, że… tak, jest to czysta komercja.

    A niespodziankę wolę zrobić w inny dzień, żeby była bardziej… niespodziewana.

    • niestety, jednak mam nadzieję, że nie pochłaniasz się w tej komercji tak całkowicie 🙂
      i grunt, żeby to było wszystko niespodziewane 🙂

  • Kulinarny Oliwek

    Walentynki to ja wolę na co dzień, a nie od święta 😉

    urszula oliwek

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Walentynki zdecydowanie są komercyjnym świętem – ale osobiście nie mam nic przeciwko nim. Choć uczucia okazujemy sobie na co dzień w ciągu całego roku – 14 luty jest dla nas zawsze fajną okazją, żeby gdzieś razem wyjść i trochę bardziej uroczyście celebrować naszą miłość 🙂

    • i bardzo dobrze! ważne żeby w tym dniu skupić się na tym co najważniejsze, na miłości 🙂

  • Przyznam, że tandetność tych świąt czasem mnie odrzuca, mam na myśli czystą komercję, bo sam fakt okazywania uczuć jak najbardziej sympatyczny. Najlepiej jak zakochanie trwa i jest okazywane przez cały rok. 🙂

    • mnie też czasem odrzuca ale gdy człowiek nie zwraca uwagi na tą komercję, to walentynki mogą być bardzo przyjemne 🙂

  • Fakt, Walentynki to komercyjne święto, ale w sumie każdy pretekst jest dobry do okazywania uczuć. Byle się tylko nie dać zwariować tym serduszkom, promocjom na czekoladki czy innym promocjom na bilety na „50 twarzy Greya” 😀

  • Adam Jakubiak

    Walentynki okiem kobiety i mężczyzny… Opowiedziało 15 BLOGEREK…
    Rzeczywiście, bardzo obiektywna opcja, zwłaszcza okiem mężczyzny…

  • Matka Wielowymiarowa

    ja mam obojetny stosunek do tego swieta, zwlaszcza teraz kiedy jestem juz mezatka. Taki sm obojetny stosunek mamdo nastepnego swieta zwiazanego z prezentami czyli do Dnia Kobiet. Wole dostawac kwiatka bez okazji 🙂

  • Pingback: Love me like you do, czyli Walentynki okiem Gagatkowej. | Matka Gagatka()

  • Świetnie to napisałaś 🙂

  • Dla mnie walentynki to dzien jak kazdy inny. Milosc okazuje sie caly rok a nie tylko w jeden dzien roku, a prezenty, hmm to tylko okazja dla sklepów, bo jesli cos pragniemy kupic drugiej polowce to i tak to kupimy, nie bedziemy czekac do walentynek 😉

  • Nie lubię walentynek dlaczego powodów jest wiele. Jeżeli jednak ktoś je chce obchodzić to fajnie, bo może właśnie tego mu potrzeba 🙂

    Bardzo ciekawy wpis! 🙂 Znowu.

    Pozdrawiam
    famename.pl

  • Matka-Dietetyczka

    A ja lubię, mój mąż mówi że nie obchodzi ale zawsze jakiś miły gest jest:)

  • A jak tam wszystko lubię, każdy powód i dzień, których zachęca do miłości jest dobry 😉

  • Ja nigdy walentynek nie lubiłam. Jako nastolatka obchodziłam nawet anty-walentynki 😉
    Tym bardziej, że zaledwie 3 tygodnie wcześniej mamy z K. rocznicę, więc jakoś tak za blisko wypadają te okazje do świętowania 🙂 Poza tym tego dnia wyjść gdzieś na miasto jest praktycznie niemożliwe przez te tłumy, a w nasze urodziny czy rocznice możemy zjeść i pójść wszędzie nawet bez wcześniejszych rezerwacji 😉

  • Świetny wpis 🙂