Dziś wyjątkowo bo nie parentingowo. Rodzina muminków postanowiła, że będzie wyprowadzać się z wynajmowanego na swoje własne. Niestety, posagu tata muminek nie posiada, więc rodzina muminków zmuszona jest na kredyt, jak pewnie większość ludzi na świecie 🙂 Od czego należy zacząć?  Od przeanalizowania swoich wydatków i udania się do banku, w celu określenia swojej zdolności kredytowej. Co to takiego?

1. Czy stać cię na kredyt? określamy naszą zdolność kredytową.

Odpowiadając sobie na pytanie, czy stać nas na kredyt, warto zrobić rozeznanie w naszych wydatkach, ile kosztuje nas życie, ile zostaje nam z  naszych pensji. Proponuje zrobić taki rachunek „sumienia” z kilku miesięcy,  w przedziale wiosna-jesień, oprócz zimy, ponieważ w zimę wydajemy statystycznie mniej pieniędzy, więc nasze wydatki określamy kiedy wydajemy ich najwięcej i określamy średnią.  Po tych szacunkach, kiedy wiemy mniej więcej ile kosztuje nas życie, możemy udać się do banku w celu określeniu naszej zdolności kredytowe.

Banki  w oparciu o nasze dane, dochody, przewidywane wydatki, wiek oraz wykształcenie, określają naszą zdolność kredytową, czyli maksymalna wartość możliwie udzielonego kredytu. Banki z reguły zakładają, że 2 osobowa rodzina przeznacza miesięcznie na utrzymanie 950-1500 zł.  Z pewnością bank nie uwzględnia dodatkowych kosztów na nasze hobby, rozrywkę. Należy też to wliczyć  do naszych obliczeń, kiedy będziemy myśleć o wysokości miesięcznej raty.

2. Co wpływa na naszą zdolność kredytową?

Mama Migotka będąc w banku opowiadała o rzeczach typu:

  • wiek
  • wykształcenie
  • podstawę zatrudnienia
  • ile mamy muminków z dostępem do naszej lodówki
  • czy prowadzimy dodatkową działalność gospodarczą
  • czy posiadamy samochód
  • jakie dodatkowe ubezpieczenie posiadamy
  • dodatkowe zobowiązania np. alimenty, pożyczki, karty kredytowe

Powyższe rzeczy to tzw. dochód rozporządzalny, brany przez bank pod uwagę przy określaniu naszej zdolności kredytowej.

3. Czy jesteśmy dla banku wiarygodnym kredytobiorcą?

Banki przy określaniu naszej zdolności kredytowej zawsze sprawdzają naszą wiarygodność w BIK – Biuro informacji kredytowej, gdzie znajdują się wszystkie informacje na temat historii spłaty dawnych jak i obecnych zobowiązań. Wszystkie problemy, odstępstwa od normy w naszej historii kredytowej są odnotowywane i jednocześnie obniżają naszą wiarygodność kredytową.

4. Jak poprawić swoją zdolność kredytową?

Mama Migotka wykonała następujące kroki:

  • sprawdzenie swojej historii w BIK – coś co powinniśmy zrobić na samym początku. Znając naszą historię wiemy co musimy poprawić
  • uporządkowanie swoich kredytów – najlepiej spłacić swoje wcześniejsze kredyty/pożyczki np. na rtv, które obniżają naszą zdolność kredytową, ponieważ banki zaliczyć mogą te zobowiązania do stałych wydatków,
  • zrezygnowanie z kart kredytowych i zamknięcie limitu w ROR – to największe zło, które posiadałam dłuższy czas i zawsze miałam z tym problem
  • minimalna ilość zapytań o kredyt do banków – banki bardzo czułe są, gdy składamy wnioski o kredyt do wielu banków. Wpływa to na nasz „wizerunek”, obniżając nam scoring BIK, a to niekorzystnie wpływa na naszą wiarygodność i zdolność kredytową. Aby taka sytuacja nie miała miejsca, najlepiej dużo wcześniej zacząć rozglądać się w tym temacie, przejrzeć dokładnie oferty banków np. w internecie i wybrać sobie max 3 banki, do których można się udać.

5. Jesteśmy wiarygodnym kredytobiorcą i co dalej? Wkład własny.

W 2017 roku wkład własny wynosi 20%. W sytuacji gdy wkład własny jest mniejszy niż 20%, bank może zastosować dodatkowe zabezpieczenie w postaci ubezpieczenia brakującego wkładu własnego, co równoznaczne jest z dodatkowym kosztem dla nas w postaci wyższej raty i obniżeniem naszej zdolności kredytowej.

Oczywiście banki lubią, gdy coś zastawiamy. I tak bank może przyjąć pod zabezpieczenie np. mieszkanie które posiadamy.

6. Raty równe czy malejące?

Spłacane przez nas raty składają się z dwu części: kapitałowej i odsetkowej. Kapitał to pieniądze, które pożyczyliśmy od banku; odsetki to cena pobierana przez bank za udzielony kredyt. I tak naprawdę różnica pomiędzy ratami równymi i malejącymi polega tylko na różnych proporcjach pomiędzy częścią kapitałową i odsetkową.

Przy ratach równych  nasze comiesięczne obciążenia względem banku będą takie same; jedynie proporcje pomiędzy częścią kapitałową i odsetkową będą cały czas się zmieniały – na początku będziemy spłacali głównie odsetki i stosunkowo małą część kapitału, i dopiero z upływem czasu te proporcje będą się odwracały. Pod koniec okresu spłaty, pojedyncza rata będzie zawierała już głównie część kapitałową.

Rata malejąca będzie systematycznie co miesiąc spadać. Na comiesięczną ratę składać się będzie stała część kapitałowa i odsetki od jeszcze niespłaconej części kapitału.

Co nam się bardziej opłaca możemy sprawdzić w prostym kalkulatorze. I tak np. przy kredycie w wysokości 250 000 na 10 lat będzie wynosić tyle:

Raty równe: odsetki – 113.982,78; całkowita kwota do spłaty – 363.982,78

Raty malejące: odsetki – 100.833,33; całkowita kwota do spłaty – 350.833,33

Jak widać, wybierając raty równe, oddajemy do banku więcej niż przy wyborze rat malejących, które są lepsze dla naszej kieszeni. Jednakże, musimy brać pod uwagę wysokość rat w ratach malejących, których początek będzie wysoki, a to przekłada się na naszą zdolność kredytową. Przy niskiej zdolności kredytowej, raty równe będą dla nas korzystniejsze.

7. Kredyt na 15, 20 czy 30 lat?

Tutaj sprawa jest jasna. Im krótszy okres kredytowania, tym mniej oddajemy do banku. Jednocześnie mamy największą ratę, względem lat 20 i 30. O ile 15 lat to jest najlepsze rozwiązanie, o tyle nie wszystkich na takie raty stać. 30 lat to stanowczo za dużo, chociaż Pani w banku bardzo nas na taki kredyt namawiała, więc 20 lat wydaje mi się być rozsądnym wyborem. Dla osób z niską zdolnością kredytową wybór 30 letni będzie dla nich korzystniejszy, ponieważ dłuższy okres kredytu podnosi nam zdolność kredytową.

8. Podobno banki też maja promocje (?)

Słyszałam, ale tylko słyszałam, że banki mają czasem swoje limitowane promocje na różne cele, m.in. kupno mieszkania. Jeśli to prawda, to warto tym tematem się zainteresować. Należy jednak zwrócić uwagę, czy czasem banki w tej promocji nie wymagają od nas wykupienia dodatkowych produktów jak dodatkowa karta, ubezpieczenie lub specjalne konto. Pamiętajmy, że bank na kredytach nie traci, swój zarobek musi mieć 🙂

To tyle z pierwszej teorii na temat kredytu. Mama Migotka jest przerażona, bo kredyt to poważna sprawa, decyzja na kilkanaście lat, do której musimy się bardzo dobrze przygotować. Ja rozpoczynam swoją drogę i muszę przyznać, że jest ciężko.

A czy ktoś przechodzi/przechodził to co Rodzina Muminków i interesował się tematem w postaci „kredyt”? 🙂

 

  • Tematy kredytów nie są nam obce, jednak kredyt na mieszkanie nie braliśmy. Może kiedyś okaże się konieczny taki hipoteczny jednak na szczęście na razie nie mamy potrzeby. Jedynie kredyty na 2 lata na niewielkie kwoty karty kredytowe czy sprzęty na raty, ale twój cykl jest bardzo przydatny, wiele osób może skorzystać.

    • jak nie hipoteczny, to na karty i rtv – i zycie się toczy wokół kredytów :p

  • Generalnie idealny świat byłby wtedy, gdyby nikt nie musiał brać kredytów. Osobiście nie mam potrzeby posiadania mieszkania na własność, więc ten temat trochę mnie nie dotyczy.

    • Zazdroszcze!!!
      świat były idealny gdyby od twojej pensji nie bylo podatkow, od tego co kupujesz i jesz nie byłoby podatków, i od tego jak zyjesz nie byłoby podatków, wtedy ten kredyt, od którego jest podatek, nie byłby konieczny 🙂 Niestety zycie to jeden wielki podatek 🙂

  • Na razie kredyt traktujemy jak rzucenie się w przepaść, ale zdajemy sobie sprawę, że troszkę przesadzamy i prędzej czy później być może będzie trzeba ten krok wykonać 😉 Dzięki za garść praktycznych porad!

    • to niestety jest rzucenie sie w przepaść na minimum 15 lat. Ciężko dziś bez kredytu 🙁

  • Wojciech Świerczyński

    Super to zabrałaś. Jesteśmy pokoleniem kredytowy 🙂 Niestety i nam nie udało się go uniknąć 🙁

    • przykre to, że żeby teraz cos miec, to kredyt niezbedny jest 🙁

  • natasza c

    Mnie w tym roku czeka będzie czekała taka droga. Oby mało wyboista:)

    • bede wdzieczna za swoje wskazówki w tym temacie 🙂

  • Wszystko przed nami w tym temacie, mam nadzieję, że jakoś uda nam się z tym szybko uporać;)

    • Będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje, jak Wam się udaje 🙂

  • Bardzo przydatny artykuł.

  • ja na szczęście nie potrzebowałam takiego kredytu i przyznam, że bym się nie zdecydowała. Kieruje się w życiu zasadą, że ani nie pozyczam od innych, ani ja nie pożyczam im. Zwłaszcza branie kredytu wspólnie z kimś jest wg mnie bardzo nietrafione, bo później są pary uwiązane do siebie przez kredyt 😉 sama znam takich już kilka … Ale jeśli dla kogoś jest to dobre rozwiązanie, to oczywiście jego wybor, nie twierdzę, że u kazdego się to nie sprawdzi 🙂

    • też bym nie chciała niepotrzebować, jednak lepiej iść na „swoje” niż płacić dużo za wynajem, a mieszkam w warszawie i tutaj koszty wynajmu są duże. Niestety, kredyt z kimś jest ryzykowny, bo nie wiem jak to będzie w przyszłości ale ryzykuje i licze, że się nie rozwiode 😀

  • Taki krok jeszcze daleko daleko przede mną. 😉

    • ciesz sie i korzystaj czasu bez takiego zobowiazania 🙂

  • Tak, my jesteśmy na etapie wyboru banku. We wszystkim pomaga nam doradca kredytowy. Bierzemy kredyt na 20 lat i trochę wyższy niż ten podany we wpisie. Jestem dobrej myśli. Od wyliczeń u nas jest mąż. Ma wyliczone wszystkie przychody i wydatki w exelu. Braliśmy pod uwagę każdy najmniejszy wydatek, łącznie z odkładaniem na czarna godzinę, na wakacje, na bilety, itd. Dla wielu osób taki kredyt jest jedynym możliwym sposobem na własne M. Wiadomo, każdy wolałby kupić za gotówkę ale czasem po prostu się nie da. Wynajęcie mieszkania kosztuje tyle, ile rata kredytu w wielu przypadkach, a w każdym razie ja jestem z Ząbek i są tu ceny warszawskie, a więc wiadomo jakie. Można też mieszkać z teściami czy rodzicami i dzielić koszty utrzymania, przy okazji odkładając na własne M, ale myśle, że zanim takie małżeństwo odłoży, to szybciej się rozpadnie.

    • my wynajmujemy i płacimy właścicielce rate kredytu + czynsz! więc wynajmowanie na dłuższą mete jest po prostu głupotą. U mnie też jest exel i też zajmuje się tym mąż 🙂 Niestety muszę zgodzić się z tym, że można mieszkać z rodzicami, jednak ryzykuje się małżeństwo – znam to na własnej skórze w mojej rodzinie!
      A mogę wiedzieć jaki deweloper? 🙂 my pierwsze wizyty w banku mamy za sobą i wychodzi na to że będzie albo PEKAO albo ING, z akcentem na ING, gdzie mamy mniej rzeczy dodatkowo do zapłacenia.

      • Nie pamiętam nazwy developera, ale my kupujemy mieszkanie z rynku wtórnego, ale jego stan jest developerski czyli wszystko do zrobienia. Niestety rynek wtórny wiąże się z dodatkowymi kosztami, jeśli chodzi o podatek.

        • doskonale cie rozumiem 😀
          wietrzenie jest ok, ale najlepiej to robic samemu 😀

      • Jeśli chodzi o bank, u nas negocjował doradca, ponieważ tak się najbardziej opłaca. Banki obniżają swoje propozycje kredytowe po wglądzie do decyzji z innego banku. Coś na zasadzie prześcigania się. Podobno tak to działa. Najprawdopodobniej zdecydujemy się na Millennium, bo w tym banku jesteśmy, a też oferta nie jest dużo większa od reszty banków, biorąc pod uwagę, że chcemy m.in. ubezpieczenie na życie w tym kredycie (gdyby do pko dodać ubezpieczenie na życie, które tam nie jest obowiązkowe, rata byłaby identyczna, a dużo latania).

  • O jak dobrze, że jesteśmy już po etapie starania się o kredyt. 1,5 roku za nami. To jest bardzo ciekawe, że warto złożyć zapytanie max do 3 banków, aby nie obniżyć naszej zdolności kredytowej, dlatego dobrze, że o tym wspomniałaś w artykule! 🙂

  • Jesteśmy na podobnym etapie. U nas to nieco zagmatwane, ale to ten etap kiedy składamy dokumenty i równocześnie zaczynamy urządzać nowe M.

    • powidzenia w tej pracy, ktorej sporo przed wami 🙂

  • Moje mieszkanko też jest tuż tuż, myślę, że kredyt zbliża się wielkimi krokami:) dZięki za ten post!:)

  • Liczymy że ten etap ominiemy. Oby 😉

  • Ja tak nie lubię urzędowych spraw i papierologii, że w głowie się nie mieści. Całe szczęście, że mam od tego męża 😉 Właśnie szykujemy się do budowy domu, będzie się działo!

    • budowa domu to ogromna praca i faktycznie, faceci maja lepsze glowy do tego 🙂 powodzenia!

  • Bardzo merytoryczny artykuł. widać, że się napracowałaś!

  • Od dobrych kilku lat mam taką kulę u nogi. Niecierpię całej tej papierologii z kredytem zwiazanej.

    • my dopiero zaczynamy a juz mam sporą ryze papieru! 🙂

  • Przydatny wpis – szczególnie kiedy ktoś jest tak zielony w tym temacie jak trawa w Dolinie Muminków (czyli jak ja). 🙂 Mam nadzieję za kilka lat przenieść się na swoje i niestety będę zmuszona wziąć kredyt. Dobrze od razu wiedzieć, co mogę zrobić, żeby odbyło się to jak najmniej boleśnie. 🙂 Nie martw się, dacie sobie radę! I niedługo będziecie na swoim!
    Swoją drogą to jestem u Ciebie pierwszy raz i nawiązanie do Muminków podbiło moje serce – to moja ukochana bajka z dzieciństwa! 🙂

    • tez tą bajkę uwielbiam (razem z sailor moon!) 🙂 mowili do mnie migotka, a do mojego meza muminek haha
      Witam cie i mam nadzieje ze nie raz sie jeszcze spotkamy 🙂

  • Świetne porady 🙂 Brałam już kilka różnych kredytów, w tym hipoteczny i jak najbardziej – pomocne rady dla każdego 🙂

  • Bardzo fajny poradnik. My mamy kredyt na 30 lat, jednak nie z pwodu tego że chcieliśmy sobie zdolność kredytową podnieść, ale dlatego, żeby mieć niższą ratę. Nigdy nie wiadomo, jak się życie potoczy, a dzięki temu, że rata nas aż tak bardzo nie obciąża, to nawet jak ja straciłam pracę byliśmy w stanie ją spłacić. Kredyty trzeba brać z głową. Dopisałabym jeszcze notatkę, że należy je brać w walucie w której się zarabia.

    • Mama Migotka

      bardzo trafna uwaga, po wpadce z frankami chyba raczej każdy powinien sobie zdawać z tego sprawę, że co jak co, ale dla nas PLN to najlepsza mozliwosc 🙂

    • dobra informacja! waluta! niestety frankowicze juz to wiedzą :p 30 lat, sporo czasu. Powodzenia! 🙂

  • Z doświadczeń rodzinnych NIGDY W ŻYCIU nie wezmę kredytu..

    • tez bym tak chciala 🙁 ale czasem sie nie da. Kredyt to czasem koniecznosc, lepiej placic kredyt niz koszt wynajmu ktory czasem jest wiekszy niz rata kredytu. My placimy czynsz +wynajem ktory wynosi tyle ile rata kredytu wlascicielki, wiec jaki sens jest wynajmowac? zaden.

      • życzę zatem żeby udało się spłacić kredyt i żadne niemiłe niespodzianki ze strony banku i windykatorów Was nie spotkały 🙂

  • Agnieszka J.

    Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała brać kredytu. Tyle z tym zamieszania, że zrezygnowałabym pewnie już na samym starcie :D. Ale mam nadzieję, że rodzina Muminków da rade biurokracji i będą mogli spłacać swoje własne mieszkanie 🙂

    • biurokracja, cos co nienawidzi osoba ktora zaczyna w niej tonąć. Dziekujemy 🙂

  • Paulina

    Świetne rady! 🙂

  • Super rady. Każdy kto zaczyna marzyć o własnym M powinien je wziąć do serca (a przynajmniej głowy). 🙂

    • do serca, glowy i gdzie tam moze jeszcze 🙂

  • Decyzja o kredyt jest bardzo poważna, ale fajnie jest mieć własne mieszkanko:)

  • Pingback: Bez tych punktów, nie wolno podpisywać umowy przedwstępnej! |()

  • 3 lata temu mieszkałem w Polsce, dzisiaj w Londynie, a za następne 2-3 lata nie wiem gdzie będę, a kredyt to przywiązanie do obecnego miejsca. Cholera jakby tu mieć i swoje miejsce i nie być zmuszony spłacać kredyt te minimum kilkanaście lat. Trapi mnie to od dłuższego czasu, bo nie lubię takich zobowiązań.

  • Sylwia Antkowicz

    Mój brat przez to że pracuje na umowe zlecenie miał niską zdolnosc kredytowa, a mieszkając w Warszawie na wynajem tracił sporo. Rozwiązał to w ten sposób, że formalnie kredyt na jego mieszkanie wzieli moi rodzice. Z tym ze wzgledu na ich wiek mogli dostać na maksymalnie 20 lat.

  • Magda Lena

    Zanim zaczęliśmy budować dom, myśleliśmy czy wziąć choć trochę kredytu, bo niestety na cały dom nie mieliśmy pieniędzy. Jednak po przemyśleniach zmieniliśmy zdanie. Ja się panicznie boję kredytów, bo nigdy nie wiadomo co los przyniesie. Mało tego, jestem tak chytra (to mój mąż akurat mówi), że nie chcę oddawać bankowi więcej niż wezmę 😉 Będziemy budować na raty, najpierw skończymy parter z tego, co mamy, a poddasze się zrobi, gdy już odłożymy. Szkoda, że mieszkania na raty nie można kupić, wtedy kredyty nie byłyby potrzebne.