Z okazji Dnia Kobiet grupa dwunastu blogerek zebrała się razem i zorganizowała akcję wymiany wpisów gościnnych. U Mamy migotki zawitała Radosna Chata. Zapraszam do czytania! 🙂

Witajcie 🙂

To ja – Matka-Polka z Radosnej Chaty. W ten szczególny dzień, Święto Kobiet, piszę dla Was, aby podzielić się moim przepisem na odnalezienie swojej drogi w życiu i radości.

O zagubieniu w Wielkim Świecie

Wychowałam się w rodzinie, w której (zarówno bliżej jak i dalej spokrewnione) kobiety mają ambicje, plany, wyższe wykształcenie (w 90% przeciwnie, niż ich mężowie), świetną posadę i co najwyżej jedno dziecko. Sama również jestem jedynaczką. Całe życie jasno określano plany wobec mnie, oczekiwano, że pójdę tymi samymi śladami, co reszta kobiet.

Tyle tylko, że ja zawsze podążam swoją drogą, zupełnie inną, niż wszyscy wokół mnie… zawsze pod prąd.

Dlaczego?

Bo wiem już, co osiągnę idąc tą samą drogą co inni. Jestem natomiast ciekawa co się stanie, jeśli wybiorę inną ścieżkę.

Jako dziecko byłam posłuszna rodzicom, grzeczna, ułożona. Miałam świadectwa z paskiem, mówiłam kilkoma językami i zawsze zajmowałam bardzo wysokie miejsca w konkursach wszelkiej maści. Spełniałam tym wszelkie ambicje moich rodziców i dalszej rodziny. Dawałam powody do dumy.

Byłam N I E S Z C Z Ę Ś L I W A ! ! !

Pełna kompleksów, niespełnionych marzeń, zestresowana, zawsze miałam stawiane wyższe wymagania, nie umiałam im sprostać, nigdy nie byłam wystarczająco dobra… Brak pewności siebie, smutek, brak umiejętności praktycznych, przydatnych w życiu ukrywałam za fasadą uśmiechu i książek…

Aż wreszcie…

…poznałam człowieka, który pozwolił mi na to, bym poszła swoją drogą, a nawet przyłączył się do tej podróży.

Ja, kobieta pracująca i jednocześnie ucząca się na dwóch kierunkach, wyszłam za mąż za inteligentnego, wykształconego mężczyznę, założyłam własną działalność i choć przez moment byłam powodem do dumy całej rodziny… postanowiłam to wszystko rzucić!

Zostałam MATKĄ-POLKĄ!

Urodziłam trójkę dzieci – rok po roku (niektóre kobiety odwróciły się ode mnie, zgorszone).

Rzuciłam studia magisterskie (6 lat temu, ale do dziś każdy pyta, kiedy wrócę na uczelnię).

Bardzo skrupulatnie uczyłam się zapominać języki obce (zwłaszcza te, do których nauki byłam przymuszana).

Wszyscy wokół uważali, że posiadanie psa to głupota, a przy dzieciach to już w ogóle trzeba psa wyrzucić z domu (ja żyję pod jednym dachem z trzema psami!)

Stanęłam na straży domowego ogniska. Zajmuję się tym, za co mój mądry, wykształcony mgr inż. Mąż nie zdołałby się zabrać. Czuję, że mogę podbijać ŚWIAT 😉 Mam poczucie, że potrafię dać sobie sama ze wszystkim radę i że to moja wielka przewaga nad nim.

Udoskonaliłam sztukę gotowania (z niejadalne na dobre i genialne).

Uczę się idealnie prowadzić dom (coraz rzadziej po kątach snują się koty i pająki).

Uprawiam ogródek i co roku robię swoje przetwory (kobiety w mojej rodzinie myślą, czy nie wezwać egzorcysty).

Moje kuzynki i kuzyni podejmują się kolejnych kierunków studiów (a ja zrobiłam trzy fakultety ze zmiany pampersów i trzy kolejne z nocnych zmian pościeli, gdy te pampersy porzucaliśmy).

Jestem dumna z bycia kobietą

  • potrafię myśleć samodzielnie i mam swoje zdanie (z którym mój Mąż się liczy),
  • jestem zaradna i samowystarczalna,
  • zyskałam pewność siebie,
  • zaakceptowałam swój wygląd (dzieci nie kochają za wygląd, one oddają to, co same od nas dostają)
  • czuję się kochana i kocham,
  • mam przy sobie cudowną gromadę, na której mi zależy i dla której mogę góry przenosić i walczyć niczym lew,
  • odnalazłam w życiu pasję,
  • chcę żyć moim życiem, bo jest ciekawe, stawia przede mną wyzwania, zaskakuje mnie i jest zupełnie inne, niż życie ludzi wokół mnie,
  • ..no i Córcia mówi, że my, kobiety, możemy nosić też rajstopy i sukienki, a chłopcy to tylko spodnie i spodnie 😉

Co rusz mamy z Mężem nowe pomysły. Często decydujemy się na ich realizację. Wszyscy mówią:  „nie dacie rady, to się nie uda, nic dobrego z tego nie wyjdzie, nie ma szans… Jednakże, my należymy do tych ludzi, którzy mówią:  no to patrz!

Moja Mama, która nadal nie potrafi pogodzić się z moimi decyzjami życiowymi (a czasem nawet się za nie wstydzi) wciąż pyta, dlaczego nie możemy żyć tak, jak inni, dlaczego ja muszę zawsze się tak wyłamywać?

Odpowiadam wtedy:

Bo marzenia się nie spełniają marzenia się spełnia!

Życie mamy tylko jedno, a ja chcę swoje przeżyć najlepiej, jak potrafię. Nie chcę więcej tracić czasu, który został mi dany. Chcę zmieniać świat zaczynając od siebie i dając z siebie wszystko!

__________________

Z okazji Dnia Kobiet grupa dwunastu blogerek zebrała się razem i zorganizowała akcję wymiany wpisów gościnnych – Jej wysokość Kobieta. Poniżej pełna lista blogów uczestniczących w projekcie:

Panna Kwiatkowska
Matczysko
Samorozwijalnia
Socjopatka.pl
Pretty Business
Radosna Chata – u której pojawił się mój wpis 🙂 bardzo kontrowersyjny hihi
Mama Migotka
Dominika się wymyka
Pani Fanaberia
Fox in the Forest
Blog Emilux
Kobieca myślodsiewnia

Specjalne podziękowania dla Gosi za projekt i wykonanie naszej grafiki:
https://www.facebook.com/gosia.giza?fref=ts

A także dla organizatorki – świetny pomysł, super dziewczyny 🙂 Zapraszam do czytania wszystkich wpisów z okazji Dnia Kobiet 🙂

  • Chyba najważniejsze to iść swoją własną ścieżką.. Ja mam dokładnie odwrotnie, ale też działam zupełnie inaczej niż inni…Warto jednak robić to, co czujemy, a nie zadowalać innych…to w końcu nasze życie..

    • Otóż to – to nasze życie, nikt go za nas nie przeżyje i musimy sami podejmować najważniejsze dla nas decyzje

  • Też myślę, że grunt to patrzeć przed siebie, a nie na zdanie innych.

  • Jo Asia

    To prawda! Czasem trzeba wielu lat żeby postawić na siebie, ale zawsze lepiej późno niż wcale. Powodzenia!

    • Dziękuję 🙂 Tak, ważne, aby się odważyć i iść własną drogą 🙂

  • A ja takie kobiety taaaaaaaaak bardzo podziwiam! Ale nie ze zdziwieniem czy niedowierzaniem tylko z nutką zazdrości 🙂

  • No i wspaniale! O to w tym wszystkim chodzi – by żyć po swojemu, nie baczyć na opinie innych, nie płynąć z nurtem, tylko właśnie pod prąd. Ważne, żeby spełniać swoje zamierzenia, plany, samej pisać scenariusz na swoje życie. Ja mogę Ci tylko przyklasnąć! Wiem, ze tego robić nie powinnam, ale zapraszam do mnie. Ponieważ wkurza mnie ta ignorancja wobec kobiet świadomie decydujących się na oddanie (nie poświęcenie) siebie domowi, napisałam o tym parę słów. Jeśli masz ochotę, wstąp z wizytą i przeczytaj moje refleksje na temat tzw. kur domowych. Pozdrawiam!

    • Oczywiście, z wielką ochotą przeczytam 🙂
      Masz rację – to oddanie, a nie poświęcanie się. Warto spełniać swoje marzenia i potrzeby 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja nie widzę się zupełnie w roli typowej „Matki Polki” – i choć ten czas spędzony z dzieckiem w domu na urlopie macierzyńskim i wychowawczym był dla mnie pełen radości i nowych doświadczeń, to już mnie gdzieś gna i chciałabym spełniać się jeszcze na jakieś inne sposoby (dlatego też wybrałam się po raz drugi na studia, myślę też o jakiejś własnej działalności). Niemniej jednak podziwiam ludzi, którzy podobnie jak Autorka tekstu idą zawsze własną drogą i nie przejmują się tym, co pomyślą inni 🙂

    P.S. Szkoda, że nie wiedziałam o projekcie – bo sama też chętnie bym się do niego przyłączyła 🙂

    • Ja po prostu kocham dzieci i rodzinę…cenię je znacznie bardziej niż niesamowitą karierę czy osiągnięcia na innych szczeblach…wiem, bo już próbowałam 😉

  • Bo trzeba spełniać własne marzenia a nie oczekiwania innych, bo inni mimo nieraz dobrych chęci nie przeżyją za nas życia, nie są nami, nie czują tego co my, chociaż by spinali poślady i stawali na rzęsach.

  • Fajnie mi się czytało. 🙂
    Grunt to czuć się dobrze we własnej skurze. Nikt za nas życia nie przeżyje i dobrze by było gdyby łaskawie nikt się w nasze życie nie wtrącał. 😉 Cieszę się, że znalazłaś „swoje miejsce na ziemi”, jesteś spełniona i czerpiesz garściami wszystko co najlepsze!

    • Dziękuję 🙂
      Nie było łatwo, ale z pewnością warto 😀

  • Rzeczywiście, chodzenie tymi samymi, utartymi ścieżkami jest w jakimś sensie nudne. W tym przypadku wręcz wbrew Autorce tekstu. Bardzo podziwiam jej odwagę, bo walka z „tradycją” na pewno wymagała sporo siły i zapału. Najważniejsze, że ona jest szczęśliwa i ma kilku ktosiów, którzy mogą z nią dzielić to szczęście 😉

    • Dziękuję bardzo 🙂
      Masz rację – nie było łatwo. Ale z pewnością było warto 🙂

  • Dominika Rygiel

    Grunt to czuć się dobrze we własnej skórze, w tym miejscu i o tym czasie, w którym się własnie jest. Już dawno przestałam przejmować się opinią otoczenia. Ciocia – złota rada, to chyba ulubiona rola przyjmowana przez wścibskie znajome 😉

    • Fakt, każdy wie, jak ktoś inny ma żyć. Tylko nie wiedzą co zrobić ze swoim życiem 😉

  • Dokładnie, życie mamy tylko jedno. Nie ma sensu marnować go na spełnianie oczekiwań innych. Świetnie, że znalazłaś własną drogę i zdecydowałaś się nią pójść 🙂 powodzenia!

    • Dziękuję 🙂 Dokładnie tak. To moje życie i nikt go za mnie nie przeżyje…

  • Bo najważniejsze to fakt, że kobieta czuje się szczęśliwa i spełniona! Gratuluję odwagi i wyboru własnej drogi <3

  • Jesteś bardzo odważną kobietą!! Nie każdą kobietę byłoby stać na takie coś, a już szczególnie zważając na to, że rodzina nie była zadowolona. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, i że wszytsko powiodło się po Twojej myśli:)

    • Dziękuję bardzo 🙂 Fakt, wiele kosztowało mnie pójście własną drogą, ale jeszcze więcej straciłabym, gdybym nią nie podążała… 😉

  • I to jest prawdziwie spełniona i szczęśliwa kobieta!!! Brawo! Piękny wpis i wielka radość z bycia kobietą w pełnym wymiarze i na pełny etat 😉
    Z tym probowaniem różnych rzeczy, gdy inni mówią że nie dacie rady i chodzeniem pod prąd… my też tak robimy ale do tej pory nie wychodzimy na tym zbyt dobrze. Popełniamy masę błędów żeby nie powiedzieć że głównie błędy. Wszyscy każą nam zacząć ich słuchać i żałować za swe winy i gania za głupotę. Jednak my się tak uczymy i doświadczamy. I próbujemy dalej 😉

    • Próbujcie! Nasze życie nie zawsze było usłane różami. W naszej historii, którą zaczęłam opowiadać na swoim blogu ujawniam wszystkie nasze przeżycia – te gorsze i lepsze. Mieliśmy chwile, że traciliśmy wszystko, szczególnie z rzeczy materialnych. Wiele osób też nam kazało zacząć ich słuchać, żałować za grzechy itd… Nie posłuchaliśmy. Jeszcze sporo pocierpieliśmy, aż nagle „ocknęliśmy” się dużo dalej niż „doradcy”. Nagle osiągnęliśmy znacznie więcej i to w drastycznie krótszym czasie…
      Więc łamcie zasady, brnijcie naprzód, szukajcie własnej drogi i własnego celu! Bo warto! 😀

  • Brawo !!! Nie ma nic piękniejszego niż kobieta pewna swoich wartości.

  • Historia jest fantastyczna. Kobiety, które Cię otaczają to całkiem przyjemny zestaw. Wiem, że oderwanie i wyrwanie się z takich klimatów to jest zadanie dla mistrzów. Gromada, która otacza i osiągnięty stan nagrodą są zacną. BRAWO!!!

  • Świetny pomysł oraz świetny tekst.

  • Kochana Moja Migotko – bardzo, ale to bardzo dziękuję Ci za gościnę! Wspaniale było z Tobą popracować i zagościć w Twoim świecie. Również mam nadzieję, że nie po raz ostatni 😉

    Dziękuję też wszystkim, którzy przeczytali mój tekst 🙂
    Dziękuję za słowa uznania i budujące komentarze 🙂
    Jesteście niesamowici 😀

  • Sylwia Guerrero Rubia

    Jaki optymistyczny wpis przesympatycznej Kobitki! Gratulacje z podejścia do życia 🙂 Pozdrawiam serdecznie!