Dziś przedstawiam swoje małe podsumowanie wyprawki dla niemowlaka, jaką każdy przyszły rodzic musi posiadać, a na której sporo udało mi się oszczędzić. I właśnie o oszczędzaniu dziś trochę napiszę, ponieważ z ankiety przeprowadzonej przez magazyn Redbook i VISĘ wynika, że połowa młodych rodziców uważa, że wydała więcej niż to konieczne na fotelik do samochodu, 36% przepłaciło za wózek, 25% za przepłacone uznaje wydatki poniesione na ubranka i łóżeczka.

Początkowo, kiedy z mężem planowaliśmy ile wydamy, przerażała mnie kwota. Za dużo oglądałam cen w sklepach, za dużo czytałam, więc zaczęliśmy szukać „oszczędności”. Niestety nie dało się na wszystkim oszczędzić, ale największe wydatki na szczęście ominęliśmy.

  • ubranka – pierwsze i najważniejsze o czym myśleliśmy i co było przeze mnie analizowane. Ubranka w spadku po innych dzieciach. I tu spore zaskoczenie. Mam wrażenie, że zagraniczne ubranka są o wiele lepszej jakości. Dla porównania miałam pajace z tesco polskie i irlandzkie oraz h&m. Kurde, różnica jakości materiałów ogromna. Jednak w przypadku braku możliwości „spadku”, czatowałam już na wyprzedaże, czy w second hand i byłam pod wrażeniem jakości ubranek w second hand! Lecz nie przebije nigdy mojej szwagierki, która w second hand potrafiła znaleźć ubranka … z metkami! Jej perełką było body versace young!

Tutaj muszę podzielić się swoimi wnioskami. Myślałam, jako młoda przyszła mama pierwszego dziecka, że ilość ubranek dla niemowlaka musi być spora. A tymczasem, po swoich doświadczeniach wiem, że jakbym miała jednego rozmiaru np 10 body, 10 pajacy, kombinezon, czapeczkę, kilka skarpetek, to nie byłoby tragedii. Taki „asortyment” można zakupić za ok 100 zł. Na olx w zeszłym tygodniu widziałam zestaw 20 body, 10 pajacy, 2 kombinezony, 3 czapeczki, skarpetki, rajstopki za 150 zł. Da się? a dziś wkraczamy w 4 miesiąc i zaczynamy dopiero rozmiar 68.

  • pieluchy wielorazowe – cóż, na tym nie szukałam oszczędności. Zakup 10 bawełnianych pieluch (przeznaczone głównie na ulewanie )o dobrej gramaturze (140 g/m2) i wielkości 80x80cm za 30 zł to dobry zakup.
  • pieluchy jednorazowe – nie, my nie szliśmy higieniczną drogą pieluch wielorazowych. Jesteśmy tacy źli, że stosujemy pieluszki jednorazowe różnych firm. U nas się przyjęły dady i pampersy, a to dlatego, że mamy biedronkę i rossmanna pod nosem. Dodatkowo korzystamy z rabatów, np. z kartą rosnę mamy 10% rabatu, a czasem są promocję na pampersy, które ze wspomnianą kartą tańsze są o 10 zł. Czasem koszt takich pamperów jest bardziej opłacalny niż dada. Pampersy także dostajemy w prezentach od znajomych, ich asortyment wystarczył nam do 3 miesiąca! za tydzień znów mamy gości i będę kolejne pampersy, tym razem już 4, ponieważ pampersy 3 kupiliśmy ostatnio w mega dużej paczce (65 zł). Muszę także wspomnieć, że korzystam ze strony mlekoipieluszki i szukam najtańszych pieluszek np. po 35 groszy. O takich różnych stronach, aplikacjach i kartach oszczędzania napiszę jeszcze innym razem.
  • kocyki – wystarczyły mi dwa, wszystkie dostałam w prezencie.
  • wózek 3w1 – pożyczony. Mamy to szczęście, że szwagierka ma sprawny wózek po swoich dzieciach. Nie jest on co prawda najnowszych trendów, jak to mam wrażenie, że odbywa się w Warszawie, ale jeździ, dziecku jest wygodnie, więc kupowanie nowego wózka, tylko dlatego żeby był nowy, uważam za zbędny wydatek. Niemniej jednak, nie do końca wiedzieliśmy, czy uda nam się go pożyczyć, stąd szukaliśmy awaryjnej alternatywy i upatrzyliśmy sobie wcześniej wózek 3w1 za ok 500 zł.
  • fotelik samochodowy – jeden aktualnie używany z wózka 3w1, jednak mamy jeszcze jeden, na większe dziecko, lecz i w tym przypadku pożyczony. Jednakże moja koleżanka kupiła używany fotelik, bardzo ładny, za 40 zł.
  • łóżeczko – nikogo nie zaskoczę jeśli napiszę, że też pożyczone, lecz ze względu na wielkość pokoju, zakupiliśmy nową przystawkę do łóżka. Koszt całości (przystawka, materac, ochraniacze (które przydają się dopiero od 3 miesiąca, prześcieradła, podkładki nieprzemakalne) to 280 zł. Jak dziecko wyrośnie, rozłożymy pełne łóżeczko.
  • przewijak – kupiony za 15 zł,
  • wanienka + stelaż – całość kupiona za 40 zł,
  • rożek – z rożkiem się początkowo wstrzymywaliśmy, ponieważ nie sądziliśmy, że rożek to taki wspaniały wynalazek, który działa magicznie na dziecko. Jednak jak już się zdecydowaliśmy to nie musieliśmy kupować. Na pytanie od znajomych „co wam kupić?” zgodnie odpowiedzieliśmy – rożek!

Jednak osobiście byłam w szoku, że taki rożek nie wystarcza na długo. Musieliśmy go zmieniać po 2 miesiącu! Na szczęście drugi rożek, znacznie większy, dostaliśmy w spadku.

  • rogal do karmienia – te cudo świata także dostaliśmy w prezencie, które znajdowało się na liście prezentów od znajomych.
  • smoczki – dobry smoczek, który może kosztować 40 zł, czasem uda się zakupić za 15 zł 🙂
  • laktator – elektryczny i ręczny posiadamy, pożyczony.
  • butelki do karmienia – co prawda dalej karmimy piersią, lecz nie ukrywam, że czasem był kryzys, który spowodował użycie butelki. Lecz nie trzeba było jej kupować, ponieważ mała buteleczkę dostaliśmy na szkole rodzenia! a jakby nie było szkoły rodzenia, to taką samą dostaliśmy od położnej środowiskowej.
  • karuzela – jako prezent, jednak dziecko tak naprawdę zainteresowało się nią ok 3 miesiąca.
  • torba do wózka – wózek może i był sprawny, lecz torba do niego gdzieś zaginęła, stąd konieczny był zakup nowej. Tutaj powtarza się schemat o liście prezentów od znajomych. I koszt 100 zł miałam z głowy, a ciocia nie miała problemu z prezentem.
  • śpiworek do wózka – rewelacyjny wynalazek, który był prezentem.
  • miś szumiś – prezent który nie był koniecznością, ale znajomi zaproponowali, więc why not?
  • mata edukacyjna – zabawka jako „strzał w 10”! otrzymana do testowania, a pisałam o tym TUTAJ
  • inne różne zabawki – żadnej nie kupowaliśmy, wszystko otrzymane w prezentach lub w spadku.
  • pielęgnacja niemowlaka – tutaj jest duże pole do popisu, ponieważ wielkość wydatków w głównej mierze zależy od producenta. My używamy serie babydream, która ma świetny skład, super cenę i jest dostępny w rossmannie. I taki np. krem na odparzenia mam jeszcze połowę opakowania, a zaczynamy już 4 miesiąc! Jak narazie wydalismy ok 40 zł.
  • chusteczki nawilżające – używamy pampers i babydream, w zależności o tego na co jest promocja i staramy się nie szaleć z ich używaniem, jak to np robią niektórzy, że jedna paczuszka na 2 dni! Jak narazie wydane ok 50 zł.
  • ręcznik do kąpieli – mamy dwa, chociaż używamy narazie jednego. Otrzymane w prezentach.
  • pranie – używamy produktów Lovela i bobini. I też szukamy okazji. I tak raz w auchan była promocja 1+1 płyn gratis. Rewelacja!

Muszę jeszcze dodać, że jeśli ktoś ma znajomą, rodzinę itp za granicą, tam gdzie wyprzedaże to są WYPRZEDAŻE, to śmiało może prosić o zakupy. Gwarantuje Wam, że nie stracicie na tym!

I to są chyba takie główne rzeczy na których oszczędziłam. Większość dostaliśmy w spadku po innych dzieciach, co nie znaczy, że są one gorszej jakości! wręcz przeciwnie, ja piorę te rzeczy, a one nic nie marnieją, więc muszę przyznać, że jakość materiałów niektórych marek jest fenomenalna. Resztę dostaliśmy w prezentach, a jedynie kilka rzeczy zakupiliśmy. Jeśli macie taką możliwość, korzystajcie z ubranek po innych dzieciach, twórzcie listy praktycznych prezentów, szukajcie promocji. To wszystko naprawdę się opłaca!

„Jeśli chcesz wychować dziecko na fajnego człowieka, spędzaj z nim dwa razy więcej czasu i  wydawaj na niego dwa razy mniej pieniędzy.”

Abigail Van Buren

  • Słowa Abigail Van Buren to strzał w samo sedno. Interesujący post z ciekawymi radami. Przydatny dla każdej pary oczekującej maleństwa 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu pięknych chwil 🙂

  • Bardzo pomocny i wartościowy wpis, szkoda, że 10 lat temu takiego nie znalazłam! Na pewno sporo bym zaoszczędziła.

  • Super dzieciaczki

    Fajnie jak można od kogoś pożyczyć 🙂 My dostaliśmy dużo ubranek i zabawki 🙂 To była duża ulga 🙂

  • Ja sama pamiętam, że miałam ubrania jak i inne akcesoria po kimś i wcale się z tym gorzej nie czułam. Były ładne, niezniszczone, a przyniosły mi dużo radości. Myślę, że to najlepszy sposób na oszczędność, a można tym samym uszczęśliwić jakieś dziecko. 🙂

  • Matka bez lukru

    W styczniu podliczyłam ile kosztowało nas pierwsze pół roku życia dziecka. Na wielu rzeczach można zaoszczędzić 🙂 Opisałam to w tym wpisie:
    http://matkabezlukru.blogspot.com/2017/01/ile-kosztuje-posiadanie-dziecka.html

  • „36% przepłaciło za wózek”
    Nie ma w tym nic dziwnego, skoro nowy, designerski wózek kosztuje tyle co… używany samochód (no, powiedzmy bardzo używany). Pytanie: po co się szarpać na taki wydatek?

    • No nie taki bardzo, najdroższe wózki to koszt nawet …10 tys. zł 🙂

      • 10 tys … mać!!! 😀

      • O, to może od razu małemu kupić brykę 🙂 Z odsuwanym dachem, żeby się dzieciak dotleniał na spacerach z tatą 😉

  • U nas rożek też się super spisał. Szczególnie na początku, ale potem również.

  • Świetnie to podsumowałaś 🙂
    Ja również szukałam oszczędności przy wyprawce… A wózek? Miałam na oku taki za ponad 1000zł, ale wybrałam używany za całe 150zł. Objeździła nim cała 3 moich dzieci, a potem jeszcze odsprzedałam za 50zł, bo szkoda było wyrzucać, skoro całkowicie dobry był 🙂

  • Ja też niedawno kompletowałam wyprawkę dla synka 🙂 Na szczęście obyło się bez wydania majątku na ubranka i wszystkie akcesoria bo również większość rzeczy dostaliśmy w prezencie i spadku po innych dzieciakach z rodziny 🙂

    • takie prezenty ale praktyczne, czyli co sie mamie przyda, są najlepsze! 🙂

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Akurat na foteliku bym nie oszczędzałą. Modele za 100 a za 600 zł mają ogrmoną różnicę bezpieczeństwa. Foteliki samochodowe mają też swoją „datę ważności”, no i nie mamy pewności kupując używany, czy na pewno jest bezwypadkowy i nie brał udziału choćby w stłuczce.

    • masz racje, bezpieczeństwo najwazniejsze! moje foteliki na szczęscie wiem, że nie wypadkowe, więc się nie boje! 🙂

  • Co do fotelików samochodowych to my przykładaliśmy dużą wagę. Sprawdzaliśmy te punkty adac i jak będzie pasował do małej. Miałabym obawy przed kupnem używanego fotelika, nigdy nie wiadomo czy nie jest powypadkowy. Bezpieczeństwo przede wszystkim 🙂

    • Zgadzam sie 🙂 moje na szczęście są bezwypadkowe 🙂

  • Dobre podsumowanie. Dużo zaoszczędza się mając pierwsze dziecko i zostawiając większość rzeczy po nim dla drugiego.

    • dokładnie, te ubranka co dostałam, już zarezerwowane na inne dzieci. W piatek przekazałam swojej koleżance ubranka, z których moja już wyrosła! 🙂

  • Bardzo rzetelny i przydatny artykuł 🙂 Co prawda jeszcze mamą nie zostałam, ale wydaje mi się, że takie zakupy zawsze warto robić z głową i nie należy wpadać w zakupowe szaleństwo 🙂

  • Jak zaoszczędzić? Brać udział w konkursach! To tak pół żartem pół serio 🙂

  • Wszystko fajnie i pięknie ale kupno fotelika za 40 zł bo był fajny i ładny to trochę przesada. Fotelik to jedna z najważniejszych inwestycji w życie dziecka. Jak na wózku owszem można oszczędzić tak kupna fotelika używanego nie polecam nikomu, nawet jeśli ma on 5 gwiazdek. Nigdy nie mamy pewności co przeszedł i czy skorupa nie jest gdzieś uszkodzona.

  • Ewa

    Rzetelne podsumowanie. Ostatnio miałam okazję przekonać się na własnej skórze ile potrafi kosztować wózek. Byłam (i jestem nadal) w ciężkim szoku, gdyż za jego równowartość, mogłabym spokojnie kupić nowy laptop, a i jeszcze na wycieczkę by wystarczyło 😉

  • Sylwia Antkowicz

    Ważne, by wiedzieć na czym można oszczędzać a na czym nie powinniśmy. Ale wiele rzeczy może być używanych, a i nowe można kupić na promocjach

  • Bardzo praktycznie. Nam oszczędzanie wyszło dopiero przy dziecku, które korzysta ze wszystkich inwestycji poczynionych przy okazji starszego brata .-)

  • Nie wiedziałam, że aż na tylu rzeczach można zaoszczędzić 😉

  • Jestem pelna podziwu ile to wysilku i zaangazowania idzie w te male istotki <3

  • Zuza- www.niedomowakura.pl

    pocieszę, że drugie (i następne) dziecko już kosztuje znacznie mniej 🙂 A i doświadczenia człowiek ma więcej i wie co warto a co nie. Pozdrawiam!

  • w ciucholandach jest mnóstwo fajnych ubranek dla dzieci. i w jakich cenach! jeżeli cena jest za kilogram, to ileż może ważyć taka szmatka na 60 cm człowieczka? dzieci tak szybko wyrastają z ubranek, że moim zdaniem nie ma sensu wydawać pieniędzy na nowe. no chyba, że ktoś ma i chce. ale jeżeli nie śpimy na pieniądzach to używane ubranka są wybawieniem. ja w sumie mało kupowałam, bo nie chciałam odbierać rodzinie tej przyjemności. raz kupiłam śpioszki za 2 zł, a siostra mi powiedziała, że to… dużo i ona kupowała taniej. więc serio to grosze. dopóki nie zaczęłam małemu rozszerzać diety to spokojnie starczyłyby mi 3-5 sztuk odzieży.

    wózek używany to koszt ok. 200-500 zł zależy jaki i jaka okazja się trafi. u nas się trafił za paczkę pampersów czyli jakieś 50 zł
    używany fotelik chyba 40 zł
    łóżeczko po mnie więc 0 zł
    przewijak – brak. moim zdaniem to najbardziej zbędny i zagracający sprzęt. dziecko można przewinąć wszędzie indziej. w wózku, w łóżeczku, na łóżku, na ziemi czy na pralce.
    wanienka za darmo z internetu
    smoczek – w szpitalu radzili kupić, więc przepłacony w szpitalnej aptece okazał się zupełnie zbędny, bo mały na szczęście ze smoczkiem się nie polubił. i dobrze, bo sama z siebie też nie chciałam dziecka do smoczka w ogóle przyzwyczajać.

    w sumie najlepszą inwestycją był laktator (używany, za 50 zł). na początku się wzbraniałam, ale to dzięki niemu miałam pewność, że dziecko zawsze będzie miało jedzenie i możliwość wyjścia z domu od czasu do czasu bez dziecka czy nawet z dzieckiem na dłużej.

  • Ewelina Rola

    Bardzo madry wpis. Kazdy rodzic powinien sie z nim zapoznac. Przy dziecku mówiac szczerze nie ma sensu kupować ogromnie drogiej wyprawki, czasem lepiej zaoszczedzic

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    My na pewno kupiliśmy i nadal kypujemy zanich dużo ubranek – bo Młody tak szybko rośnie, że niektórych nawet nie zdąży założyć. Ale na szczęście spora część z nich jest wyszperana w second handach 😉 Świetnym patentem dla mnie były też właśnie wszelkie konkursy i akcje testowania – z jednej z nich został nam dla Juniora wózek 3w1 🙂

  • Piękny cytat na koniec!
    Swoją droga masz absolutna rację. Nie trzeba mieć najnowszego wypasionego wózka, zabawek najdroższych firm czy markowych ubranek. Tańsze czy używane nie znaczy gorsze i dobrze, że otwarcie o tym piszesz. Tak naprawdę to płacimy za metki a taki maluch… cóż, jego nie interesuje, czy to ubranie versace czy pepco. I tak z niego szybko wyrośnie 🙂

  • Mi przy drugim dziecku było znacznie łatwiej, bo zostawiłam sobie większość rzeczy po starszym Synku to zdecydowanie obniżyło koszty naszej wyprawki 🙂

  • Póki co nie moja tematyka ale fajnie, że podejmujesz takie problemy w postach!
    Jeśli lubisz testować kosmetyki – zapraszam do siebie. Jeszcze kilka dni trwa konkurs, w którym aż 5 osób wygrywa zestawy kosmetyków 🙂

  • g ga (Granivera)

    Ja bym do tej listy dodała jeszcze monitor oddechu, ale może dlatego, że mój syn jest wcześniakiem i dla mnie to było najważniejsze. Dla mam, które używają butelek bardzo ważny jest sterylizator. Mnie się udało kupić elektryczny tommee tippee w lumpeksie za 5 zł

  • Wiele rzeczy z wyprawki malucha, którą tak skrzętnie przygotowywałam jeszcze w czasie ciąży okazało się zupełnie niepotrzebne. Wczoraj właśnie o tym rozmawialiśmy z mężem, że te wszystkie gadżety to tylko gadżety, tak naprawdę potrzeba kilku rzeczy. Co do ubranek to ja nie mam problemów z jakością polskich produktów. Fakt, że te brytyjskie z George, które mama znalazła niemal nowe w secondhand mają lepszą bawełnę, ale te polskie, nawet z tanich sklepów są niczego sobie. Poza tym dziecko chodzi w nich bardzo krótko i nawet nie są w stanie się zniszczyć. Jest jedna rzecz, z którą się z Tobą trochę nie zgodzę, na foteliku nie można oszczędzać. To jednak bezpieczeństwo naszego dziecka i głupio byłoby później pluć sobie w brodę, że wolało się kupić lepsze ciuszki, niż porządny fotelik.

  • Najtrudniej jest chyba przy pierwszym dziecku – wtedy chce się mieć wszystkiego więcej, więcej i więcej 🙂 Jeszcze nie jestem mamą, ale myślę, że gdybym spodziewała się pierwszego dziecka, to chciałabym mu dać wszystko, co najlepsze. Umiar i rozsądek przychodzi z czasem 🙂

  • Przerażająco wyglądają te wszystkie wydatki od samych narodzin :O
    Jak to mówiła moja mama ” dziecko to skarbonka bez dna”, na szczęście wszystko jeszcze przede mną 😉

  • Dużo przydatnych informacji 😉 Może i mnie się kiedyś przydadzą 🙂

  • Paulina

    Temat mnie nie dotyczy, ale lubię zaglądać na Twojego bloga. Masz ciekawy styl pisania i przede wszystkim fajne kreatywne wpisy 🙂