Zastanawiam się, czy pisząc to co zamierzam, znaczy, że jestem złą matką? Bo czy matka powinna mieć ochotę wstać i wyjść? A co jeśli to zrobię? Czy ktoś napisze, że nie nadaje się na matkę?

Nadszedł taki moment, i nie wstydzę się tego powiedzieć, że moje baterie są na wyczerpaniu. Kiedyś tak miałam, pamiętam, jak pracowałam i studiowałam, kiedy powrót do domu to było kilka godzin, a w weekendy zajęcia kończyły się o 20. Miałam o wiele mniej lat niż teraz, byłam pełna energii, lecz był też taki moment, kiedy po prostu nie miałam sił. Egzystowałam automatycznie, praca, kolacja, sen i szkoła, kolacja, sen. I tak all the time. I tutaj określenie „egzystować”, pasuje idealnie! Dziś, mogę śmiało napisać, że mam deja vu.
Kiedy opisywałam swoją KARTKĘ Z KALENDARZA zaznaczałam, że dzień z życia mamy, jest dniem bardzo męczącym. I po przeczytaniu innych wpisów wiem, że nie ważne jest to, czy masz dziecko 4 miesięczne, czy 4 letnie, wysiłek jaki my wykonujemy jest ogromny, dlatego wkurza nas to, matki, że ktoś może powiedzieć „mama w domu leży i pachnie”. Cykl wpisów różnych mam pokazał, że bycie mamą to ciężka praca, która nie kończy się po 8 godzinach, lecz trwa całą dobę.

Nie będąc jeszcze mamą, wiedziałam, że ta praca jest ciężka, ale dopiero pojawienie się na tym świecie mojej córki sprawiło, że dowiedziałam się jak to jest naprawdę. Dlatego dziś, po przekroczeniu 4 miesięcy od porodu, jestem wstanie napisać, że mam ochotę wstać i wyjść.

Znalezione obrazy dla zapytania szczesliwe macierzyństwo

Macierzyństwo widziałam w reklamach, w gazetach i poradnikach. Wszędzie był uśmiech, szczęście, zadowolenie. Patrząc na to myślisz sobie „jakie to piękne”. Więc i na Ciebie przychodzi czas. Pojawia się dziecko. Zmieniać ubranka już się umie, bo jakieś tam dzieci w rodzinie były, jednak macierzyństwo nie polega tylko na przebieraniu.

Kiedy ostatnio spałam w ciągu więcej niż 3 godziny?

Doskonale pamiętam jak mi mówili „wyśpij się w ciąży ile możesz” i wiecie co? Sama teraz to powtarzam innym, przyszłym mamom i one tak samo jak ja wcześniej przyjmują te rady z uśmiechem na twarzy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przespałam w ciągu, bez przerywania, dłużej niż 3 godziny! Mamy, które mają małe dziecko i karmią w nocy, mnie doskonale rozumieją. To z czasem mija, a na pewno mam taką nadzieję, jednak teraz córka budzi się co 2-3 godziny na karmienie, na przewijanie pieluchy lub na przytulenie. A to wszystko sprawia, że rano wstaje i czuje się, a na pewno też wyglądam, jak zombie. Czasem, kiedy jest jeszcze przed 6, biorę małą do łóżka, karmie na leżąco i modle się o cud, aby mała jeszcze pospała. Jednak z drugiej strony, co to jest za spanie, kiedy dziecko wisi jeszcze na piersi, ty musisz leżeć cały czas w takiej pozycji, więc należy uważać, aby dziecku nie zrobić krzywdy. Poleżę w takiej pozycji godzinę, mała się budzi, a ja czuje się jeszcze gorzej, niż wcześniej. Kości mnie bolą, w kręgosłupie trzeszczy i ledwo mogę się ruszyć! Co tydzień mówię mężowi, że pójdę na jakiś masaż, tylko zawsze mi z masażystą nie po drodze. Wiem, sama sobie jestem w tym punkcie winna.

Taka matka zła, a nie potrafi zostawić swojego dziecka

Był taki moment, że sama nie wiedziałam czego tak naprawę chce. Narzekałam do męża, że mam dość, że potrzebuje snu, potrzebuje wyjść, a jak przyszło co do czego, to nie mogłam zrobić tego co potrzebuje. Mąż wracał z pracy, brał małą, a ja mogłam iść się przespać, tylko co z tego, że i tak nie mogłam zasnąć, nie mogłam się rozluźnić i odpocząć. Wystarczyło że krzyknie, a moje oczy były szeroko otwarte i już wiedziałam, że muszę wrócić. Kiedy wyjście do drugiego pokoju nie pomagało, wyrwałam się z domu, jednak i tu pojawiał się problem. Matki karmiące piersią na pewno od razu się domyśliły. Tak, to ciśnienie w piersiach, które dawało o sobie znać. Raz nawet na wyjście wzięłam laktator, lecz warunki do ściągnięcia mleka nie były idealne, więc i tego mleka było mało. Cóż mi pozostało? Musiałam szybko wracać do mojego domowego laktatora.

Perfekcyjna Pani domu

W młodości moja mama miała ze mną problem. Zawsze zbuntowana, zawsze wszystko i lepiej wiedząca, a na pewno największa bałaganiara. W kolejnych latach mi się to odmieniło i stałam się taka jak moja mama – byłam czyściochem. Tylko wiecie co? Macierzyństwo wymusiło na mnie odpuszczenie w niektórych sprawach. Kurz na meblach, kosz pełen prania, sterta ubrań do prasowania i masa innych rzeczy w domu, które odpuściłam. Jak to jest, że pojawienie się małej istoty w domu powoduje takie zmiany? Dlatego bałaganie – fuck you!

Okiełznać czas

Każdego dnia, modle się o to, aby czas leciał szybciej lub się zatrzymał. Chwile, kiedy mała płacze, marudzi i nie wie czego chce, modle się, aby czas na drzemkę był właśnie teraz i żeby mała zamknęła oczy. Lecz jest też i drugi czas. Czas, kiedy mała zaśnie mi na rękach, wtulona w moje ramiona. Wtedy chciałabym, aby czas się zatrzymał, kiedy chłonęłabym każdą chwilę. Czasem mąż mówi „odłóż już ją, odpocznij”, a ja dalej ją trzymam, przytulam do siebie i chłonę ten widok.

Jak sobie radzę?

Nie jestem w stanie zostawić na dłużej dziecka, to już wyjaśniłam. Ale znalazłam swoje sposoby na odstresowanie. Kiedy wraca mąż z pracy, ubieram się i wychodzę, na spacer, na kawę czy po zakupy, lub teraz jak jest lepsza pogoda, wysyłam męża z małą do parku. Gdy sama zostaję w domu, kładę się spać lub włączam głośną muzykę i robię to na co mam ochotę, bo bez dziecka za ścianą, potrafię się rozluźnić. A dziecko jak pobędzie więcej z tatą, to i odpocznie od mamy, a na pewno umocni to więź tata-dziecko.

Długo schodziło mi się, aby ten tekst powstał. Pisałam, czytałam, kasowałam i tak długi czas. Coś nie mogłam skończyć. Wiele tematów zaczęłam, lecz kryzys macierzyński sprawił, że nie mogłam tych tematów ostatecznie dopracować, jednak to też w pewnym sensie odpuściłam, ponieważ czasem człowiek potrzebuje odpoczynku od wszystkiego. Od domu, od blogowania, od dziecka, aby w tym wszystkim się nie zgubić, a na pewno nie wypalić.

No! w końcu to napisałam. Od razu czuje się lepiej!

  • Dobry tekst, prawdziwy i nie przelukrowany, nie raz opiekując się moim Skarbkiem w domu zastanawiam się, kto okres opieki nad dzieckiem mógł nazwać URLOPEM maciezynskim?😉
    Pozdrawiam z nad sterty prasowania po nie przespanej nocy😉

    • osoba która nazwała ten czas URLOPEM, pewnie nigdy na nim nie była, ani nie opiekowała się dzieckiem 🙂
      taki post nie mógł być przelukrowany. Sama czytam blogi parentingowe i tego cukry czasem jest za dużo. Od kiedy sama zostałam mamą to wie, że niemożliwe to jest, aby opieka nad dzieckiem była taka lukrowa! no nie da się po prostu 🙂
      ps. prasowanie tygodniowe zostawiłam babci, która przyjechała w odwiedziny 😀

    • osobiście podejrzewam, że był to jakiś mężczyzna 😉

  • Ciężko mi się jest na dobrą sprawę do tego odnieść, bo jestem mamą od stosunkowo niedawna. Ale czasami już drażni mnie to, że w pewnych kwestiach nikt nie może mnie zastąpić. Jak Julka płacze to muszę rzucać wszystko i się nią zająć, albo przewijac albo karmić albo wziąć na ręce. Mój partner nie nakarmi, przewijac jeszcze nie przewijal, mówi że przygotowuje się do tego mentalnie, a jak ja nosi to ona się zwykle nie uspokaja i kończy się na tym, że wola mnie. A ja muszę przerwać jedzenie, mycie się, gotowanie czy sen. Ale to się będzie zmieniać z biegiem czasu. W końcu będę mogła gdzieś wyjść, albo zostawić z kimś mała, na razie wszystkiego się jeszcze uczymy, a z racji tego że to trwa dopiero niecałe 2tyg to jeszcze nie jestem tym zmęczona. Zobaczymy za kilka miesięcy

    • ty uważaj na te „mentalnie”, bo to tak jakbym słyszała swojego męża! też tak miałam ale skonczyło się po 1 miesiącu, bo sama nie wyrabiałam. Nie daj się, dziecko musi też poznać obecność ojca i nie przyzwyczajaj do noszenia, bo mała zejść z rąk nie będzie chciała 🙂

    • Jeśli mogę coś zasugerować w kwestii przewijania – zrób mu kurs step by step, albo daj mu ściągę na kartce i niech działa. Duży jest – da sobie radę! Jak się stresuje przy noszeniu małej, może niech się oswoi z nią wtedy, gdy mała jest spokojna? np. przez kangurowanie? pozdrawiam i trzymam kciuki za wdrożenie tatusia 😉

  • Dobrze ze czasem uda ci się wyskoczyć samej z domu, albo posłać corcie z mężem na spacer i odpocząć. Dobrze też że nauczyłas się odpuszczac że sprzątaniem. A już na pewno nie jesteś zła matka bo masz czasem dość. Jesteś normalna 😉 i świetnie dajesz sobie radę, bardzo kochasz swoje dziecko, stąd ciężko Ci ją czasem odłożyć czy zostawić nawet kiedy możesz to zrobić i mieć czas na odpoczynek;)

  • Mój syn za chwilę będzie miał roczek, a noce nadal pozostawiają wiele do życzenia…odkąd się urodził nie przespał jeszcze ani jednej. Ba! Jego najdłuższy jak do tej pory sen to 6h 😛 czas jednak pokazał, że nauczyłam się odpuszczać, zostawiać Syna z mężem czy dziadkami, a sama wychodziłam. Wracałam naładowana nową energią, a Synkowi krzywda się nie stała 😉 a dodam, że wciąż jestem mamą karmiącą 🙂

    • 6h to duzo 😀 przez ostatnie 2-3 dni to budzi się tak co 1,5h, zastanawiam się, czy czegoś nie zmienić, bo dłużej tak nie wyrobie 😀
      roczek a dalej kp? brawo! 🙂

  • Bardzo szczery i trafny wpis:)

  • Matka bez lukru

    Chyba taki czas teraz mamy. Ja też ostatnio pisałam, że przeżywam kryzys… I też musiałam znaleźć sposób żeby odreagować i nie zwariować. Powodzenia 🙂

  • przede wszystkim jestem pod wrażeniem, że w ogóle piszesz mając takie malutkie dziecko przy boku. Mój ma prawie półtora roku, ale jeszcze pamiętam, że czułam się na początku jak świeżo upieczone… zombie (tak, to samo określenie co u Ciebie). Trochę to jeszcze potrwa zanim zaczniesz znowu „normalnie spać” (wiem, że sama to wiesz), ale najważniejsze, że „złapałaś” sztukę odprężania w tych warunkach które masz. Trzymam kciuki pełne podziwu! 🙂

  • Oj dobrze to znam :). Na pocieszenie powiem Ci że najgorszy jest pierwszy rok – przynajmniej z mojej perspektywy. Kiedy dziecko uczy się chodzić a Ty zwieszona nad nim modlisz się żeby ci kręgosłup nie pękł. Potem jest już górki… 🙂 Ale i tak możesz zasłużyć na miano złej matki jak np. ja…. https://mamazmiasta.wordpress.com/2017/04/02/kostka-ktora-uczyni-cie-lepszym-rodzicem/

  • Katarzyna Moskal

    Mój syn jest juz nastolatkiem, a po przeczytaniu tego wpisu wróciły wspomnienia sprzed tych piętnastu lat. Dokładnie te same rozterki miałam i podobne do Ciebie doświadczenia. Wszystkie przez to widac przechodzimy. Powodzenia życzę!

  • Wydaje ci się, że jesteś na wyczerpaniu, ale zaraz stanie się coś, np. córeczka uśmiechnie, słońce wyjrzy, a poczujesz mega power 🙂 Takie jest macierzyństwo, wieczny rollercoaster 🙂