Tegoroczny tydzień karmienia piersią jest świetną okazją do promowania tego wspaniałego zajęcia. Mleko matki jest idealnym pokarmem dla nowonarodzonego dziecka. Jego skład zapewnia dziecku właściwy rozwój, w znacznym stopniu chroni je przed infekcjami i innymi chorobami takimi jak alergia, cukrzyca czy otyłość, a także zmniejsza ryzyko nowotworów. Jednak nie tylko dziecko ma korzyści z karmienia piersią, ponieważ karmienie piersią zmniejsza ryzyko wystąpienia u matki nowotworów: piersi, jajnika i trzonu macicy. Im dłużej karmisz piersią, tym mniejsze jest ryzyko zachorowania.

Dlatego jeśli matka może karmić, powinna to robić. Wiadomo, są wzloty i upadki, na szczęście w dzisiejszych czasach można uzyskać profesjonalną pomoc, poczytać sprawdzone blogi jak m.in. blog.zapytajpolozna.pl czy bardzo popularna hafija. Należy tutaj jeszcze dodać, że każde karmienie może być inne, każda porada u jednych się sprawdzi, u innych dzieci już niekoniecznie, ponieważ każde dziecko jest inne. Wiem, bo sama to przerabiałam. Ale o tym napiszę poniżej 🙂

Karmienie – teoria a praktyka!

Ile by nie czytał o karmieniu, to i tak życie, a raczej dziecko, ta mała pijawka, wszystko kieruje po swojemu. Można czytać o karmieniu sporo, oglądać rysunki jak to dziecko ma dolną wargą łapać brodawke, a nie daj boże ssać tylko końcówkę sutka. Nie powiem, początki karmienia bolały. W szpitalu, kiedy poprosiłam o pomoc w karmieniu, Pani laktatorka, zmuszała Zuziaka do szerszego otwierania buzi. Raz się udało, raz nie. Kiedy odniosła sukces, zapytała się czy dalej boli? Niestety, bolało. Z szersza otwarta buzią czy też nie, bolało strasznie. Skończyło się na tym, że mała szeroko buzi nie otwierała, bolało, ale ból minął, kiedy w końcu zaczęłyśmy współpracować. Tak, żadna książka nie pokażę i nie nauczy tego, co własne dziecko. Wszystkie rady można przyjąć, ale czy będą słuszne, to zweryfikuje już nasze dziecko.

Dieta, dieta, ach ta dieta

Jak to jest możliwe, że czasem coś jest, skoro tego nie ma. Czy istnieje coś takiego jak dieta matki karmiącej? Ja bym nazwała to raczej eliminacją niektórych potraw. Zaraz ktoś powie „ale pokarm nie przechodzi do krwi, a to z krwi robi się mleko”. Tak, jednak kiedy zjadłam coś ostrego, coś wzdymajacego, smażonego, córka miała straszny dzień, straszną noc. Internet krzyczał „jedź wszystko”, lecz młode matki mówiły „przystępuj”. Ale spokojnie, nie byłam tylko na piersi z kurczaka, marchewce i ziemniakach. Można dobrze jeść bez wzdymających, ostrych i tłustych rzeczy, a moja córa już nigdy nie miała twardego brzuszka, nóżek uniesionych ku górze oraz nie waliła mega śmierdzących bąków 😀 Dlatego, jeśli ktoś nie wierzy w mit diety, ok, lecz u nas do końca to nie zdało egzaminu. Do tej pory pamiętam jak czytałam wpis u Hafiji o potrawach świątecznych, kiedy napisała, że można spokojnie potrawy jeść. Zjadłam i pożałowałam, odłożyłam jedzenie kapusty i pierogów oraz grzybów na następny rok.

Nie takie karmienie straszne …

Kiedy czas karmienia zbliżał się coraz bardziej, moja intensywność czytania artykułów na ten temat wzrastała coraz bardziej. To był ten błąd przyszłej mamy. Żałowałam że przeczytałam to wszystko, ponieważ moje nastawienie do karmienia było sceptyczne, a dopiero po czasie wiem, że karmienie to najlepsze co może spotkać mamę i dziecko.

Mam wiele szczęścia, że mogę karmić

W momencie kiedy stałam się mamą, wokół mnie zaczęły pojawiać się mamy, wózki w parku i dzieci biegające między nogami. Z każdą taką mamą wiązała się historia i muszę przyznać, że dopiero historię innych kobiet pokazały mi, że miałam szczęście. Możliwość karmienia własnego dziecka jest czymś wspaniałym i nie wyobrażam sobie tego nie robić. Nic nie wygra z tym uczuciem, kiedy twoje własne dziecko podczas karmienia szuka twojej dłoni lub policzka do głaskania. To zrozumie tylko matka.
Tegoroczny tydzień karmienia piersią jest świetną okazją promowania tej wspaniałej czynności, bo jest to bardzo ważne, najlepsze dla dziecka. Jestem zwolenniczką karmienia dziecka jak najdłużej, w każdym miejscu, ponieważ dziecko je na żądanie, czyli kiedy ma ochotę.
Dziś ostatni dzień tej wspaniałej inicjatywy, dlatego przesyłam moc buziaków makom karmiącym i nie tylko, za waszą ciężką pracę i poświęcenie, bo opieka nad takim maleństwem do łatwych nie należy 🙂

  • Maluch w domu

    Karmiłam dwójkę – pierwsze 11 miesięcy, drugie 10 🙂 Chociaż natura mnie hojnie nie obdarzyła dałam radę 🙂

  • Kasia Goch

    Oprócz tego co napisałaś, warto też wspomnieć o aspekcie finansowym- karmienie piersią jest po prostu tańsze! Serio, ceny mm wyrywają z butów 😀

  • Niestety jak facet nie jestem się w tej materii w stanie wypowiedzieć. 😉

  • To co naturalne jest zawsze najlepsze więc jeśli kobieta ma pokarm to niech karmi ☺